Podwójny luksus, czyli letnie premiery Sisley Paris

Był piękny słoneczny dzień. Przed wejściem do restauracji Belvedere w Łazienkach Królewskich, miejsca premiery nowości Sisley Paris, elegancko ubrani kelnerzy pod muszką serwowali Moet Ice Imperial. Podawany na kostkach lodu, okazał się znakomitą propozycją na upalne popołudnie i błyskawicznie wprowadzał w szampański nastrój.

Nie wiem, czy we Francji znaleźlibyśmy takie przystojne grono – zaczęła swoje expose hrabina Isabelle d’Ornano, z domu Potocka, zwana pieszczotliwie w gronie rodzinnym ciocią Izią. Wiem, bo poprzedniego dnia byłam na premierze książki Huberta d’Ornano, męża hrabiny – podczas tego wydarzenia jeden z salonow hotelu Bristol po brzegi wypełniała wyjątkowa mieszanka przedstawicieli prasy i polskiej arystokracji. Z wielką przyjemnością obserwowałam, z jaką czułością i szacunkiem zwracały się do pani Izabeli jej siostry cioteczne i pozostali członkowie rodziny. Dla nas, zwykłych śmiertelników, to była premiera biografii ciekawej postaci (hrabina reprezentowała autora, Huberta d’Ornano, z uwagi na jego niedyspozycję). Dla nich, krewnych hrabiny, była to rzadka okazja do spotkania i rozmowy z dawno nie widzianą ciocią, od wielu lat mieszkającą we Francji.

akpa20150617_sisley_belvedere_en_6006

Supremya to perła naszej linii pielęgnacyjnej – z dumą oznajmiła Isabelle d’Ornano – jest oparta na kompleksie długowieczności, dzięki niej skóra starzeje się dwukrotnie wolniej. Nie mam wątpliwości, że tak jest, zwłaszcza, kiedy patrzę na hrabinę d’Ornano – obłędnie (nie znajduję innego słowa) ubraną i w pięknym, acz dyskretnym makijażu. Elegancko, ale niezwykle młodzieńczo prezentująca się pani Isabelle, w komplecie od francuskiego projektanta i modnych sandałach na platformach (nie było osoby na sali, która by nie zachwyciła się tym modnym ‘lookiem’), jest najlepszą reklamą swojej marki. Podobnie, jak pyszne desery zaserwowane przez Belvedere po części oficjalnej spotkania, można ją jeść łyżkami.

akpa20150617_sisley_belvedere_en_5627

Młodniejemy z każdym dniem – dodała czarującym głosem Iwona Kamińska z Sisley, jedynie utwierdzając mnie w przekonaniu, że tak jest. Hrabinę d’Ornano miałam już przyjemność spotkać trzy razy i za każdym razem, kiedy ją widziałam, wydawała się młodsza… Jej wygląd, a przede wszystkim idąca z nim w parze piękna młodzieńcza energia, przemawia do mnie po stokroć bardziej, niż wyniki testów klinicznych. Krem Supremya Baume zawiera odżywczy koktajl z oleju z orzecha laskowego, orzecha macadamia, śliwkowego… – tutaj padło jeszcze wiele drogocennych składników, ale ja zatrzymałam się na początku tej smakowicie brzmiącej listy składników. Zapewnienie o tym, że specyfik błyskawicznie się wchłania i daje niezwykle komfortowe poczucie, któremu towarzyszy aromatyczny i aromaterapeutyczny zapach ziół i roślin, w zasadzie postawiło przysłowiową kropkę nad „i” (“i” w słowie Sisley, oczywiście). Fanką kosmetyków Sisley jestem od lat, nie trzeba mnie do nich przekonywać, jednak za każdym razem, kiedy mam przyjemność być na premierze nowego produktu, lubię o nim posłuchać i poczuć się na nowo zaczarowana…

Visuel Reveal_creme

Piękny roślinny zapach kremu okazał się zaledwie preludium do premiery kreacji zapachowej – nowego członka perfumeryjnej rodziny Sisley. Soir d’Orient – zmysłowy, ciepły, lekko pikantny i niezwykle orientalny, zbudowany na nutach żywicy, czarnego pieprzu, drzewa sandałowego, kadzidła, paczuli… Inspiracji do skomponowania tego zapachu dostarczyła podróż w wyobraźni do ogrodów Alcazar w hiszpańskiej Sewilii, pulsujących orientalnym zapachem kwiatów – ogrodów znanych Isabelle d’Ornano z czasów dzieciństwa.

Obawiałam się, że będzie to zapach tylko na wieczorne wyjścia, tymczasem noszę go już od dwóch tygodni codziennie, w dodatku latem (a lato nas właśnie rozpieszcza upałami), i nie czuję się przytłoczona jego ciężarem. Powiedziałabym wręcz, że nie jest mocny – wprawdzie w momencie aplikacji nieco oszałamia, ale po jakimś czasie zostawia na skórze jakby cień zapachu, a przy tym jest dość trwały i wyczuwalny nawet po kilku godzinach… Przedstawiciele Sisley obiecywali podczas premiery, że na każdej skórze zapach żyje własnym życiem i rozwija się z czasem. Potwierdzam – na mojej skórze jest mu niezwykle dobrze. Koegzystujemy w doskonałej harmonii.

sisley-soir-dorient

Nigdy nie zaczynamy pracy nad zapachem od badań marketingowych, od trendów. Najpierw tworzymy kompozycję, a potem włączamy do rozmów marketing. To jest nasz luksus – zakończyła swoje wystąpienie hrabina d’Ornano. Czy trzeba lepszej zachęty, by sięgnąć po te perfumy? Ta sentencja towarzyszy mi zawsze, kiedy sięgam po przepiękny, kuszący czernią i złotem flakon, skrywający w sobie nuty orientalnego wieczoru. To moja mała chwila luksusu…

Książka Huberta d’Ornano „Od Marii Walewskiej do Sisleya. Piękno bez granic” ukazała się nakładem wydawnictwa Editions Spotkania w czerwcu 2015.

od marii walewskiej do sisleya okladka

Krem na noc Supremya Baume oraz zapach Soir d’Orient będą dostępne w perfumeriach od września 2015.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Behind the scenes of Louis Vuitton cover shoot

As three beautiful girls grace the cover of May issue of Harper’s Bazaar Polska, I am sharing with you the behind-the-scenes photos. We did the shoot on a sunny March day in Paris, with a very creative, super professional, and talented European crew. As a result of everybody’s work, we put together an amazing shoot and a beautiful red and white (patriotic!) cover with three super hot Polish models in total Louis Vuitton looks from the SS2015 collection designed by Nicolas Ghesquiere. Enjoy the photos and do buy the magazine, it might become a collector’s item!

Z majowej okładki polskiej edycji Harper’s Bazaar patrzą na nas trzy piękne modelki, a tutaj możecie zobaczyć zdjęcia z backstage’u tej sesji. Zdjęcia powstawały pewnego słonecznego marcowego dnia w Paryżu, z udziałem bardzo kreatywnej, profesjonalnej i utalentowanej ekipy z kilku europejskich krajów. W efekcie powstała niezwykłą sesja i piękna biało-czerwona (patriotyczna!) okładka z trzema przepięknymi polskimi modelkami w ‘total looku’ Louis Vuitton z tegorocznej wiosennej kolekcji zaprojektowanej przez Nicolasa Ghesquiere’a. Miłego oglądania:) I koniecznie kupcie to wydanie magazynu, ma szansę zostać białym (a raczej biało-czerwonym) krukiem!

IMG_0312 IMG_0343 IMG_0390 IMG_0393 IMG_0419 IMG_0422 IMG_0432 IMG_0447 IMG_0488 IMG_0493 IMG_0497 IMG_0544LV_HB_May_2015

CREDITS

Models: Magdalena Jasek (Free Models), Ola Rudnicka (Model Plus), Maja Salamon (D’Vision)

Photos: Elisabeth Toll (Lundlund), photographer’s assistants: Per Lundstrom, Mikael Fakhri

Styling: Magdalena Soszyńska (Harper’s Bazaar)

Make up: Dariia Day (D’vision Art), make up artist’s assistant: Marie Tritsch

Hair: Paweł Solis (D’vision Art), hair stylist’s assistant: Helen Heavey

Producer: Karolina Tomaszewicz (Harper’s Bazaar)

FacebookTwitterPinteresttumblr

Le spring with Le Marc

Dear Marc,
I’ve been meaning to try out your new make up range for a while but somehow couldn’t get around to Sephora to explore. Their 20% discount voucher did the job – the incentive was there, I had no more excuses to wait any longer. I was already feeling l’amour for the range because of its packaging, now I wanted to know if the products were equally good as they looked. I quickly consulted a beauty blogger on her opinion and marched direction Sephora.

I am a lonely hunter – I have a specific taste and have been around myself long enough to know what I want, so I rarely rely on the help of shop assistants. This time, however, I really needed someone to take me through the range, the shades and textures. The range is pretty complex (in a good way) and I felt I needed professional help. The universe was against me though. There were more women in need than shop assistants in waiting. Arrgh, I had to resort to my intuition.

The eye shadows, or as you called them, Style Eye-Con, were pretty easy to choose – I went for no. 116 The Innocent. Partly because I liked the name (although The Rebel resonated with me too), partly because I liked the shimmery golden shadow. I have a confession to make – I am not big on everyday make up. I do think foundation and mascara are one of the greatest inventions of our times and I do like my lipstics (classic red and dusty pink being my favorite shades) but other than that, I am more into skin care than make up. But I was instantly sold to your range over the packaging – you actually got me at eye shadows. I knew I had to had them. And so I did. They are really good, I’ve been using them every day now!

When doing my research, I instantly liked the idea of the gel eye crayon, so I tried a few colors and ended up with my first choice, the nice shade of brown aka Brown(out) – the names are really cool, good thinking! It will enhance your eye color – said an assistant, who suddenly materialized next me. Oh, thank God someone read my mind – I replied, smiling. We had a short but nice conversation, I was reassured in my choices and feeling totally happy with my decisions, proceeded to check out. Not only did I get a nice service in the end (I’m not complaining, the shop was really full of customers), I also got a lipstic sample to try out. I smiled when I read the label – Kiss Kiss Bang Bang (no. 216) was a shade I contemplated getting but decided to come back for it later. The universe has spoken – I love this shae! I love wearing it, I will definitely be back for the full size product. On top of that, the name is simply re(marc)able!

Dear Marc, le spring has begun and I’m loving its colors!
With  love, magda

IMG_0939IMG_0958 IMG_0975 IMG_0916 IMG_0994 IMG_0995

To read a review on Marc Jacobs beauty by Agata Ma Nosa (for Polish readers) – go here.

Marc Jacobs Beauty is available exclusively at Sephora.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Gazing at Koons

Koons had always intrigued me, so I was really up for seeing the collection of 150 pieces gathered at The Retrospective of his work, from the 70s to present day. The opportunity presented itself during my recent trip to Paris. I wondered through the several rooms filled with giant shiny balloon animals, light-reflecting blue gazing balls resting on antique sculptures, blown-up reproductions of advertising campaigns, floating basketballs in tanks and full-on sex scenes from the Made in Heaven series. I took pictures but, somehow, my mental notebook was empty.

The last pieces you see before exiting the exhibition are part of the Gazing ball series. And, as I gazed at the balls, seeing my own reflection in them, I suddenly felt being disconnected from this art. For me, art, like books, or movies, should not just scratch the surface by simply looking nice. It should connect with my emotions on a deeper level. I discovered that I was simply gazing at the pieces and some of them, seemed to be gazing back, but in fact, I didn’t find them talking to me. An American artist known for reproduction of banal objects – that’s the first words of the entry on Jeff Koons in Wikipedia. I think the collection of so many banal objects in one place took its toll on me. I might have gone off Koons.

Do not get discouraged though and go see the exhibition, if you can, to make up your own mind. After all, his pieces sell for record breaking sums (in fact he holds a world record for a price paid for a single artwork by a living artist). The allure must be there.

IMG_9739 IMG_9740 IMG_9741 IMG_9756 IMG_9757   IMG_9768 IMG_9770IMG_9763IMG_9765

Jeff Koons The retrospective is open at Centre Pompidou in Paris until April 27, 2015.

FacebookTwitterPinteresttumblr

A morning in Jardin du Luxembourg

How many times do you have a chance to simply go for a walk, in a beautiful place, during your working hours? I don’t often do but I try to find and cherish those rare moments as much as I can. This one happened to me yesterday, as I was coming from the airport and being on the way to my hotel in Paris. I suddenly decided to change the route I had planned and, rather than getting the metro almost all the way to the hotel, I got off the train at a different station and went across a park. Jardin du Luxembourg must look beautiful in the summer, boosting with colors, lush green grass and all kinds of flowers. But then, in the frosty February weather, it does cast a spell on you too. I charged my batteries for the whole day with those magic moments I tried to capture in the photos. Here they are for your perusal. Enjoy!

IMG_9695IMG_9697IMG_9696IMG_9699

IMG_9706 IMG_9704 IMG_9703 IMG_9702 IMG_9701 IMG_9718 IMG_9717 IMG_9713 IMG_9719

FacebookTwitterPinteresttumblr

INTO my world: Inspirations

I’ve been invited by online magazine INTO Passion to share my inspirations. So, here they are, for your perusal as well:)

I run my own PR consultancy, representing lifestyle brands and celebrities, and in my free time I travel and take pictures. In fact, I take pictures all the time. I fell out of love with photography for a few years, having gotten upset with digital cameras. Yet since I cracked the technicalities behind the digital SLR camera, with a little help from a friend and professional photographer, I have it on me wherever I go (I use Canon EOS 100D 50mm/1.8 lens) – unless I go out in the evening and it doesn’t fit into my clutch, in which case I switch on to my iPhone. After all, a day without a post on the Instagram is a day lost.

Magda_Bulera_Payne_MarseilleTaking a selfie in Marseille, France – for a dedicated post click here.

Instagram

I try to avoid the thought that I am addicted to Instagram, though I think I am. I check Instagram after my morning yoga session and I check it again at the end of the day. I love browsing over cool pictures, am interested in other people’s perception of the world, and I like sharing my own photographic discoveries. On the professional level, I look at Instagram as an interesting phenomenon – it is a reflection of current trends.

Stylist

British lifestyle weekly. I read it on my iPad. Every week it inspires me with new things. I like Stylist for everything – their covers, the layout, the language they use and the topics they cover. I appreciate their fresh take on fashion. A must read every Tuesday.

London

My second home. I worked in London, I met my husband in London, I go there for the London fix – the theaters, shopping, exhibitions. I love the rhythm of this city, I have my trails there, favorite restaurants. At the moment I love living in Warsaw and coming over to London, although I’d love to share my time equally between the two cities. I get attached to people, not places, so this scenario is quite possible. Magda_Bulera_Payne_London Strolling through the streets of London, UK – for a dedicated post click here.

He is Dapper

Blog I co-run with my husband. He is the protagonist and the writer, I take photographs. We work on the blog together. It’s a testing ground – we’re creating a new brand, so it is only natural that we clash creatively but we always find a way to reach understanding. It is a very inspiring journey. The blog is also a place on the internet where men’s fashion is presented on the back of short stories. It is worth checking out. Do have a look.

Coffee

I drink coffee for pleasure. It is the only thing I missed during our recent holiday in Sri Lanka. You can’t get a decently brewed coffee over there. It is definitely a tea-making country (I brought back a year’s allowance of Ceylon tea). I drink my coffee once a day, after breakfast, with rice milk and a blend of spices (cinnamon, cardamom, ginger etc.). It is my little daily ritual.

Magda_Bulera_Payne_Sri LankaA leisurely ride in Bentota, Sri Lanka – for a dedicated post click here.

Yoga

I have practiced ashtanga yoga for 10 years now. I do it more or less intensively but I always find my way back to yoga. It keeps me healthy and it keeps me sane. Sometimes it helps me reach a zen state of mind.

Books

I always read something, usually a few books at a time, on different topics. At the moment I’m reading Elsa Schiaparelli. A biography by Meryl Secrest, Operation Mincemeat by Ben Macintyre and Włosi. Życie to teatr (The Italians. Life is a theater) by Maciej Brzozowski. I recommend all three – for fashion, thriller and Italy fans, respectively.

To see the original version of this feature – go here.

To read the Polish version – please click here.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Bazgroszyt Gwiazd 2015

Kiedy kilka lat temu w małym gronie przyjaciół ze studiów powstał Bazgroszyt, mieliśmy po prostu pomysł i dobre chęci. Chcieliśmy stworzyć kreatywne „bazgranki” dla dzieci, by dać im przestrzeń do wyrażania swojej wyobraźni. Z czasem Bazgroszyt rozwinął skrzydła i stał się serwisem edukacyjnym dla dzieci i ich rodziców.

Wkrótce potem wymyśliliśmy Bazgroszyt Gwiazd – wydanie specjalne, do którego zaprosiliśmy zaprzyjaźnione gwiazdy. Premierowe wydanie tego wyjątkowego zeszytu rysunkowego wsparła w 2010 roku Wspaniała Dwunastka, tworząc pierwszy odcinek kolekcjonerskiej edycji z rysunkami gwiazd. Od tego czasu, raz do roku, przed Świętami Bożego Narodzenia, wydajemy specjalne wydanie Bazgroszytu z rysunkami naszych Ambasadorów. W tym roku wydaliśmy już V edycję Bazgroszytu Gwiazd – rysowali dla nas Jakub Błaszczykowski, Małgorzata Domagalik, Agnieszka Dygant, Anna Halarewicz, Anna Lewandowska, Chris Niedenthal, Rafał Olbiński, Tomasz Ossoliński, Agnieszka Radwańska, Marcin Rosłoń. Bazgroszyt z ich rysunkami można kupić tutaj.

Z Bazgroszytem Gwiazd związanych jest kilka ciekawych historii; nie sposób przywołać tutaj wszystkich, podzielę się więc tylko kilkoma. Pamiętam, jak Tomek Kammel woził swój rysunek w samochodzie przez kilka dni, ale nie mógł z nim dojechać we wskazane miejsce, więc ostatecznie przywiózł mi go do domu, niemalże o północy, tuż przed drukiem pierwszego wydania. Rysunek Justyny Steczkowskiej odbierałam z recepcji jednego z warszawskich hoteli – czując się jak bardzo ważny szpieg, podczas bardzo ważnej misji. Lidka Popiel narysowała dla nas kilka rysunków, bo nie mogła się zdecydować na jeden (zachowałam je na pamiątkę) – a narysowane przez nią krasnoludki okazały się być … małpkami w śmiesznych czapkach. Marcin Prokop, niczym Lutczyn, stworzył rysunek chłopca, który do dziś budzi zazdrość w oczach innych rysowników. Pamiętam też historię, którą opowiedziała mi Agnieszka Maciąg: ponieważ do tego samego wydania Bazgroszytu zaprosiliśmy również Roberta Wolańskiego, jej męża, by móc się skupić i stworzyć odrębne rysunki, Agnieszka i Robert zamknęli się w oddzielnych pokojach. Spotkali się po czasie, by pokazać sobie swoje dzieła – na obu był … anioł. Oba anioły znalazły się w tym samym Bazgroszycie, tylko na innych stronach.

Ze szczególnym sentymentem wspominam mailowe rozmowy z Agnieszką Grochowską, która zgodziła się narysować rysunek w czasie swojego urlopu macierzyńskiego. Byłam wzruszona, że znalazła dla nas chwilę w takim czasie. Nie wspomnę o Monice Olejnik, która zapewne narysowała swój rysunek między literką „i” a postawieniem nad nią „kropki”. Doceniamy po wielokroć. Kamila Baar, którą miałam przyjemność poznać w Paryżu, narysowała paryską wieżę Eiffla właśnie – dając wyraz swojej wielkiej miłości do tego miasta. Nieoceniona okazała się Małgosia Domagalik, która, oprócz tego, że podarowała nam cudowny rysunek dobrego słona w kwiatki, zdobyła jeszcze dla nas rysunek Kuby Błaszczykowskiego. Ogromnie się cieszę, że w tym roku mamy wśród naszych Ambasadorów także Agnieszkę Dygant – odtwórczynię głównej roli w moim ulubionym serialu telewizyjnym.

I tak bez końca można opowiadać o naszych rysownikach… Wśród nich mamy aktorów, dziennikarzy, sportowców, artystów, projektantów mody, fotografów – rysowali kwiatki, domki, bałwanki, auta, jeże, anioły, słońca, słonie, samoloty, zamki i stadion narodowy w Warszawie. Ale tak naprawdę w tym rysowaniu liczyło się co innego – odrobina serca i uwagi. Dla innych. I za to – z całego serca i z największą uważnością – dziękujemy.

Dziękujemy również w imieniu dzieci, bo Bazgroszyt, który powstaje z rysunków naszych Gwiazd, wspiera wiele maluchów. Dochód z jego sprzedaży przeznaczony jest na fundację „Mówimy obrazami”. Fundacja wspiera rozwój wyobraźni u dzieci i pomaga im w przygotowaniu do nauki pisania, organizuje warsztaty dla dzieci i rodziców, wręcza dzieciom w całej Polsce kredki, Bazgroszyty i materiały edukacyjne. Każda złotówka wydana na Bazgroszyt to złotówka zainwestowana w kredki, które trafiają do dzieci ze szkół i przedszkoli, a także dziecięcych ośrodków pomocy, szpitali i hospicjów. Do tej pory fundacja wręczyła ponad 35 tysięcy kredek, które otrzymało ponad 3 tysiące dzieci. Fundacja wspiera także podopiecznych stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce.

Choć ja nie mam dzieci, dużo się o nich nauczyłam, wspierając Bazgroszytowe projekty. Przede wszystkim tego, że nie wolno ograniczać dziecięcej wyobraźni, wręcz przeciwnie – trzeba dać jej jak największą przestrzeń. Nigdy nie zapomnę historii o niebieskim psie – podczas jednego z bazgroszytowych pikników dla dzieci byłam świadkiem sceny, kiedy jedna z mam wyrwała dziecku kredkę z ręki i, karcąc malucha za to, że narysował niebieskiego psa, podbiegła do ściany i zaczęła rysować psa „prawidłowego”, czyli brązowego. Bo w jej świecie mieszkały tylko brązowe psy…

Raz jeszcze dziękujemy wszystkim Gwiazdom Bazgroszytu za zaangażowanie. Dziękujemy też wszystkim Przyjaciołom, którzy nas wspierają w fundacyjnych działaniach, Dzieciom, które z nami rysują i Dziennikarzom, którzy o nas piszą. I wreszcie – Rodzicom, którzy pozwalają swoim dzieciom na rozwijanie wyobraźni. Cieszymy się, że w Waszym świecie mieszkają niebieskie psy:)

Z bazgro-pozdrowieniami, Magda Bulera-Payne wraz z zespołem fundacji Mówimy obrazami
– Anną Sawą, Joanną Mączką, Krzysztofem Mączką oraz ich dziećmi – Jaśkiem, Frankiem, Maliną i Nataszą.

Bazgroszyt_Gwiazd_2015

Bazgroszyt Gwiazd_1 Bazgroszyt Gwiazd_2  Bogna_Sworowska_Rafal_OlbinskiChris_Niedenthal

Anna_HalarewiczDAGS9353Dziękujemy restauracji KITCHEN za gościnę i przygotowanie poczęstunku dla gości naszej bazgroszytowej premiery.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Women Fashion Power

In modern times, dress has been used both to signify, and to bring about a change in the status of women. (…) This exhibition explores how women use fashion to define their place in the world, and their sense of themselves.

From corsets to beach wear, from ankle length to above the knee, from skirts to trousers, and reasons behind those changes explained – all of this you will find at the most recent fashion exhibition put up by the London Design Museum. It features designs by Elsa Schiaparelli, Pierre Cardin, YSL, Philip Treacy, to mention a few. Skilfully designed by Zaha Hadid, the exhibition trail guides you through the various decades of fashion, social and political changes and takes you to the world of today, aptly defined as ‘freedom to choose’. I hope the pictures I took speak for themselves, so let them take you on a little preview journey. And if you have a chance, go see the exhibition. It’s enjoyable.

IMG_6282 IMG_6289 IMG_6290 IMG_6295 IMG_6302IMG_6315 IMG_6319 IMG_6333 IMG_6336 IMG_6338 IMG_6353 IMG_6359 IMG_6360 IMG_6372 IMG_6386 IMG_6395 IMG_6401 IMG_6411 IMG_6408 IMG_6441

Women Fashion Power is on until 26 April 2015 at the Design Museum in London. More info on the exhibition – here.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Where Absynt rules

When I bumped into Anna Halarewicz at a fashion show a couple of months ago, I greeted her with saying: – I love your cat! I know – she replied – I can see it on Instagram. Ah, the ever exposing world of social media! Indeed, I am a fervent follower of both Anna’s work (she is a fashion illustrator) and the adventures of her cat. Absynt (the cat) is known to have many admirers. Does she get jealous? I don’t think so. Especially that she enjoys the status of a trendsetter – her cat had been put on the social scene quite some time ago. Compared to him, some other cats may be referred to as mere copy cats. Literally. Albeit the famous Choupette Lagerfeld, with over 30 thousand followers on Instagram, is a clear winner when it comes to numbers. It is not always about the quantity though…

Anna’s atelier is tiny but has a very nice vibe about it. It is filled with acryl paintings, watercolors, and … the cat. Absynt actually acts like he owns the place (don’t tell him it’s not the case). He ignores me at first but, after a while, gracefully grants permission to be touched. I love cats! I have a special understanding with those furry creatures. We communicate on a totally different level. So, while Anna talks to me about her work and the recently published book (it’s beautiful!), Absynt and I have a little purrring session. It is scientifically proven that stroking cats has a relaxing effect on humans. It is a purrfect situation in which both parties are equally happy and satisfied.

IMG_1851 IMG_1854 IMG_1860 IMG_1862 IMG_1865 IMG_1866 Dear Anna, I will be back soon, for conversation on art, and other cat-related issues. Say hi to Absynt.

If you are a fashion and art lover, do visit Anna’s website for beautiful fashion illustration – simply click here.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Missing Barcelona

I checked the weather in Barcelona today – 24 degrees and sunny. The sun must have decided to stay in Barcelona, as there was no trace of it in Warsaw. Oh, and there was a 10-degree difference in temperature… Thankfully, it was only two weeks ago, when I was basking under the Mediterranean sun and enjoying the capital of Catalonia. It is a wonderful place to recharge your batteries. That weather, those tapas bars, the wine, the sea. Life filled with simple pleasures is simply beautiful…

IMG_5692 IMG_5693 IMG_5695 IMG_5697 IMG_5706 IMG_5707 IMG_5712 IMG_5715 IMG_5717 IMG_5724 IMG_5725 IMG_5730 IMG_5731 IMG_5740 IMG_5749 IMG_5759 IMG_5765

PS. Agata, thank you for an amazing time. Muchas gracias!

FacebookTwitterPinteresttumblr