Ostatnia szansa na spotkanie z Modrzejewską…

Jeszcze tylko do 6 października można obejrzeć w Warszawie repliki kostiumów teatralnych i osobistych kreacji jednej z najbardziej znanych aktorek XIX wieku. Wystawa “Helena Modrzejewska – ikona stylu. Od dystansu do pokusy” w Pałacu w Wilanowie została przedłużona o kilka tygodni – pierwotnie zaplanowano ją do końca sierpnia. Po Warszawie pojedzie do Krakowa, a następnie do słonecznej Kalifornii, gdzie artystka spędziła ostatnie 30 lat życia. Co ciekawe, choć oficjalnie zakończyła karierę aktorską na kilka lat przed śmiercią, do końca życia występowała w przedstawieniach charytatywnych. Ale nie o tym mowa (choć to ważne i bliskie memu sercu).

Repliki sukien Heleny Modrzejewskiej.
Na pierwszym planie replika kostiumu do roli tytułowej w Dalili Octave’a Feuilleta.
III nagroda w konkursie – Marek Ziętek lat 17.

Wyzwania odtworzenia nierzadko spektakularnych kostiumów, które nosiła Ms Modjeska (pod takim nazwiskiem występowała w USA) podjęli się młodzi (często nastoletni) adepci sztuki krawieckiej i projektowania ubioru. Uczestnicy projektu “Wilanów dla młodych talentów” mieli za zadanie odtworzyć jeden spośród wskazanych przez organizatorów ubiorów aktorki. Zadanie nie było łatwe, gdyż stroje te znane są jedynie z czarno-białych fotografii. Oczywiście, dało to uczestnikom konkursu swobodę w doborze tkanin i kolorystyki stroju, jednak niewątpliwie podniosło poprzeczkę w kwestii realizacji zgodnej z realiami epoki. Ci, którzy podjęli rękawicę, decydowali się nie tylko na odtworzenie sukni, ale także adekwatnej do jej fasonu bielizny, która decydowała przecież o sposobie noszenia stroju i nadawała mu pożądany “look”.  Stąd sukniom eksponowanym w Wilanowie towarzyszą halki, koszulki, pantalony, gorsety i tiurniury.

III nagrodę w konkursie dostał 17-letni Marek Ziętek. Moim zdaniem to wyjątkowa kreacja, tym bardziej, że stworzona przez tak młodą osobę. Trudno mi sobie wyobrazić, że mogłabym uszyć coś równie szykownego.
Sukni towarzyszy zestaw bielizny – koszulka, pantalony, gorset, półkrynolina na taśmach oraz tiurniura. Doczepiana z tyłu sylwetki specjalna pasmanteryjna konstrukcja, rozpięta na fiszbinach lub na sztywnym podkładzie z włosia (franc. tournure) miała za zadanie nadać tyłowi spódnicy kopulasty (często karykaturalny) kształt i podkreślić wąską kobiecą kibić. Ten kanon kobiecej sylwetki królował od końca lat 60. do późnych lat 80. XIX wieku.
Helena Modrzejewska była żywym żurnalem mody.  Ponoć do teatru chodzono podziwiać nie tylko jej grę aktorską, ale również po to, aby zobaczyć jej nowe kreacje. Sama aktorka doskonale o tym wiedziała i dlatego przywiązywała niezwykłą wagę do swoich strojów teatralnych. Zresztą, wiele z nich sama zaprojektowała. Bianka Kurylczyk, teatrolog i członek jury konkursu, pisze w publikacji towarzyszącej wystawie, iż Modrzejewska rysowała projekty, a szwaczki upinały tkaninę na manekinie o jej wymiarach. Następnie fotografowała aparatem marki Kodak niegotową jeszcze kreację. Dzięki temu dokładnie wiedziała, jak będzie wyglądać na scenie. Nie mogła jednak wiedzieć, że 100 lat później aktorki, styliści i projektanci będą robić dokładnie to samo, tyle że telefonem komórkowym i dzielić się zdjęciami z innymi na Instagramie…
Modrzejewska korzystała też z usług najmodniejszych w jej czasach krawców. Zamawiała stroje w Paryżu, Londynie, Berlinie oraz za oceanem. Jej stroje projektował między innymi słynny angielski krawiec prowadzący dom mody w Paryżu – Charles Worth. Był prekursorem haute couture i krawcem samej cesarzowej Eugienii, żony Napoleona II. 
Modrzejewska niewątpliwie wyznaczała trendy w modzie. Jak podaje Kurylczyk, od pierwszych występów aktorki w Ameryce sensację budziły nawet jej nakrycia głowy. W latach 80. XIX wieku modele słomkowych kapeluszy ‘Modjeska’ i ‘Adrienne’ można było kupić niemal w każdym miejscu na świecie za pośrednictwem domu wysyłkowego Bloomingdale’s. Trudno o lepszy sukces marketingowy.

I miejsce w konkursie przyznano Annie Franczyk (26 lat) za replikę kostiumu do roli Kamili w Damie kameliowej Aleksandra Dumas. 
To rzeczywiście subtelna, zachwycająca kreacja. Jurorzy zwracają uwagę na szczególną dbałość o niuanse dobranych tkanin, odpowiadających specyfice czasów współczesnych Modrzejewskiej.

Wystawę “Helena Modrzejewska – ikona stylu. Od dystansu do pokusy” można oglądać do 6 października 2013.
Miejsce: Pałac w Wilanowie – Galeria Portretu XIX w.
W niedzielę wstęp wolny;  trzeba wcześniej pobrać bezpłatny bilet na wybraną godzinę w kasie muzeum.

Wystawie towarzyszy pięknie wydany album pod tym samym tytułem, zawierający zdjęcia prac konkursowych, jak również wiele zdjęć samej Modrzejewskiej. I wystawę i album gorąco polecam wszystkim, którzy interesują się modą.

By zapoznać się szczegółowo z rekonstrukcjami nagrodzonymi w konkursie, przejdź tutaj.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Their lives may be private but the joy is ours

Ever wonder what it would be like bumping into an ex you split up with on terms that may hardly be referred to as amicable? Imagine that happening on a honeymoon with your new beau. Five minutes after checking in at the same hotel, into two rooms with adjoining balconies… That’s exactly the beginning of Private Lives by Noel Coward, currently on at London’s Gielgud Theatre. If you are expecting a horror story, fear not. Instead, you’ll get two hours of ‘comic bliss’ (The Daily Telegraph). Two hours of wonderfully written banter, bickering and punchlines. You’ll also get to see some real punches at the end of the second act, when the story reaches it climax.

Anna Chancellor (Amanda), whom I best remember for her performance as Duckface in Four Weddings and a Funeral, shines on stage. She fools us at first as a sophisticated lady who lunches (although ‘drinks’ is probably a more appropriate choice of wording), soon revealing her true self of a wild cat, hissing and scratching when things don’t go her way. Toby Stephens, the unforgettable villain Gustav Graves in Die Another Day, creates a fascinatingly expressive portrayal of Elyot, Amanda’s divorced husband of five years. Both are superbly cast for the roles, creating a convincing and very enjoyable to watch couple, rekindling their (slightly mad) love for each other.

Private Lives runs until September 21st, 2013 at Gielgud Theatre, Shaftesbury Avenue, London. Try to get there first thing in the morning for a chance to secure £10 tickets (limited number of top seats are released at 10am on the day of the performance). We did. For getting up early we got an extra bonus of watching the actors at arm’s length. A true privilege, when we talk first-class acting.

FacebookTwitterPinteresttumblr