Podwójny luksus, czyli letnie premiery Sisley Paris

Był piękny słoneczny dzień. Przed wejściem do restauracji Belvedere w Łazienkach Królewskich, miejsca premiery nowości Sisley Paris, elegancko ubrani kelnerzy pod muszką serwowali Moet Ice Imperial. Podawany na kostkach lodu, okazał się znakomitą propozycją na upalne popołudnie i błyskawicznie wprowadzał w szampański nastrój.

Nie wiem, czy we Francji znaleźlibyśmy takie przystojne grono – zaczęła swoje expose hrabina Isabelle d’Ornano, z domu Potocka, zwana pieszczotliwie w gronie rodzinnym ciocią Izią. Wiem, bo poprzedniego dnia byłam na premierze książki Huberta d’Ornano, męża hrabiny – podczas tego wydarzenia jeden z salonow hotelu Bristol po brzegi wypełniała wyjątkowa mieszanka przedstawicieli prasy i polskiej arystokracji. Z wielką przyjemnością obserwowałam, z jaką czułością i szacunkiem zwracały się do pani Izabeli jej siostry cioteczne i pozostali członkowie rodziny. Dla nas, zwykłych śmiertelników, to była premiera biografii ciekawej postaci (hrabina reprezentowała autora, Huberta d’Ornano, z uwagi na jego niedyspozycję). Dla nich, krewnych hrabiny, była to rzadka okazja do spotkania i rozmowy z dawno nie widzianą ciocią, od wielu lat mieszkającą we Francji.

akpa20150617_sisley_belvedere_en_6006

Supremya to perła naszej linii pielęgnacyjnej – z dumą oznajmiła Isabelle d’Ornano – jest oparta na kompleksie długowieczności, dzięki niej skóra starzeje się dwukrotnie wolniej. Nie mam wątpliwości, że tak jest, zwłaszcza, kiedy patrzę na hrabinę d’Ornano – obłędnie (nie znajduję innego słowa) ubraną i w pięknym, acz dyskretnym makijażu. Elegancko, ale niezwykle młodzieńczo prezentująca się pani Isabelle, w komplecie od francuskiego projektanta i modnych sandałach na platformach (nie było osoby na sali, która by nie zachwyciła się tym modnym ‘lookiem’), jest najlepszą reklamą swojej marki. Podobnie, jak pyszne desery zaserwowane przez Belvedere po części oficjalnej spotkania, można ją jeść łyżkami.

akpa20150617_sisley_belvedere_en_5627

Młodniejemy z każdym dniem – dodała czarującym głosem Iwona Kamińska z Sisley, jedynie utwierdzając mnie w przekonaniu, że tak jest. Hrabinę d’Ornano miałam już przyjemność spotkać trzy razy i za każdym razem, kiedy ją widziałam, wydawała się młodsza… Jej wygląd, a przede wszystkim idąca z nim w parze piękna młodzieńcza energia, przemawia do mnie po stokroć bardziej, niż wyniki testów klinicznych. Krem Supremya Baume zawiera odżywczy koktajl z oleju z orzecha laskowego, orzecha macadamia, śliwkowego… – tutaj padło jeszcze wiele drogocennych składników, ale ja zatrzymałam się na początku tej smakowicie brzmiącej listy składników. Zapewnienie o tym, że specyfik błyskawicznie się wchłania i daje niezwykle komfortowe poczucie, któremu towarzyszy aromatyczny i aromaterapeutyczny zapach ziół i roślin, w zasadzie postawiło przysłowiową kropkę nad „i” (“i” w słowie Sisley, oczywiście). Fanką kosmetyków Sisley jestem od lat, nie trzeba mnie do nich przekonywać, jednak za każdym razem, kiedy mam przyjemność być na premierze nowego produktu, lubię o nim posłuchać i poczuć się na nowo zaczarowana…

Visuel Reveal_creme

Piękny roślinny zapach kremu okazał się zaledwie preludium do premiery kreacji zapachowej – nowego członka perfumeryjnej rodziny Sisley. Soir d’Orient – zmysłowy, ciepły, lekko pikantny i niezwykle orientalny, zbudowany na nutach żywicy, czarnego pieprzu, drzewa sandałowego, kadzidła, paczuli… Inspiracji do skomponowania tego zapachu dostarczyła podróż w wyobraźni do ogrodów Alcazar w hiszpańskiej Sewilii, pulsujących orientalnym zapachem kwiatów – ogrodów znanych Isabelle d’Ornano z czasów dzieciństwa.

Obawiałam się, że będzie to zapach tylko na wieczorne wyjścia, tymczasem noszę go już od dwóch tygodni codziennie, w dodatku latem (a lato nas właśnie rozpieszcza upałami), i nie czuję się przytłoczona jego ciężarem. Powiedziałabym wręcz, że nie jest mocny – wprawdzie w momencie aplikacji nieco oszałamia, ale po jakimś czasie zostawia na skórze jakby cień zapachu, a przy tym jest dość trwały i wyczuwalny nawet po kilku godzinach… Przedstawiciele Sisley obiecywali podczas premiery, że na każdej skórze zapach żyje własnym życiem i rozwija się z czasem. Potwierdzam – na mojej skórze jest mu niezwykle dobrze. Koegzystujemy w doskonałej harmonii.

sisley-soir-dorient

Nigdy nie zaczynamy pracy nad zapachem od badań marketingowych, od trendów. Najpierw tworzymy kompozycję, a potem włączamy do rozmów marketing. To jest nasz luksus – zakończyła swoje wystąpienie hrabina d’Ornano. Czy trzeba lepszej zachęty, by sięgnąć po te perfumy? Ta sentencja towarzyszy mi zawsze, kiedy sięgam po przepiękny, kuszący czernią i złotem flakon, skrywający w sobie nuty orientalnego wieczoru. To moja mała chwila luksusu…

Książka Huberta d’Ornano „Od Marii Walewskiej do Sisleya. Piękno bez granic” ukazała się nakładem wydawnictwa Editions Spotkania w czerwcu 2015.

od marii walewskiej do sisleya okladka

Krem na noc Supremya Baume oraz zapach Soir d’Orient będą dostępne w perfumeriach od września 2015.

FacebookTwitterPinteresttumblr

The man behind … the cap

I couldn’t help but approach him, though a bit inhibited by his tall figure, towering over a sea of beauty editors attending the premiere of a new Sisley fragrance, Eau Tropicale. I put my fears in my bag and decided to introduce myself. There was no way I was turining my back on the occasion of personal encounter with Bronisław Krzysztof, the sculptor behind the cap of Soir de Lune, my favorite scent. After all, I look at his work every week – a woman kissing the moon crescent – isn’t that magical?

photoLittle me with the great talent behind the sculpture-caps of Sisley fragrances

I wanted to know so much about ‘the man behind the cap’ – how it came about, what was his inspiration, what was he like? The artist told me he was commissioned to be found by the French Consulate in Cracow, back in 1989. Once found, he had been asked to prepare some ideas and then invited to Paris by the d’Ornano family, the people behind Sisley brand. Before you knew, 20 years went by and I am still designing caps for their perfumes – says Mr Krzysztof. It is a great privilege to have been made part of their circle of friends – he adds. I can only imagine this must indeed be a privilege. I still hold dear in my memory the day when I attended one of Sisley’s launches, graced by the appearance of the truly inspiring Countess Isabelle d’Ornano.

soir de luneDesign and bottle of Sisley’s Soir de Lune perfume by Bronisław Krzysztof

Don’t be deceived by the little creations of Mr Krzysztof – they are not the only fruits of his talent. He’s had a quite prolific career, spanning across sculpture, drawings, medals and designer objects. For more information check out his website. For enhancing your dressing table with a new scent capped with a piece of art, visit the nearest perfumery. Eau Tropicale is a perfect choice for those who love lighter, sunny, floral fragrances. I shall stick to the deeper, musky, woody notes of Soir de Lune. After all, true love lasts forever…

eau_trpoicale_hpg_slider_15.03.2014Eau de Tropicale inspired painting by another Polish artist Krystyna Radziwiłł

Nie mogłam nie podejść do Bronisława Krzysztofa, choć przyznaję, że jego wzrost, górujący nad głowami gości premiery nowego zapachu Sisley Eau de Tropicale, trochę mnie przed tym powstrzymywał. Ostatecznie schowałam jednak strach do torebki i postanowiłam się przedstawić. Nie podarowałabym sobie, gdybym nie poznała osobiście autora rzeźby zdobiącej korek moich ulubionych perfum Sisley Soir de Lune. Pocałunek kobiety z księżycem – czy można sobie wyobrazić coś bardziej magicznego?

Chciałam poznać rzeźbiarza ukrytego za korkiem perfum, dowiedzieć się, jak rozpoczęła się jego przygoda z Sisley. To był chyba 89 rok, wiele osób chciało poznać “ten Wschód”, jak nazywano Polskę. Polecono konsulatowi w Krakowie, by mnie odszukać. Zostałem potem zaproszony do Paryża. I tak dwadzieścia parę lat przeleciało jak z bicza strzelił – mówi Bronisław Krzysztof, który nadal rzeźbi dla Sisley. Czuję się uprzywilejowany, będąc w gronie przyjaciół rodziny d’Ornano – dodaje. Mogę sobie tylko wyobrazić, jak wyjątkowe musi to być uczucie. Ja nadal mam w pamięci wizytę Państwa d’Ornano w Polsce (o czym pisałam tutaj). Hrabina Isabelle zrobiła wtedy na mnie oszałamiające wrażenie. Pamiętam to spotkanie do dziś, choć minęło już kilka lat.

Małe formy Bronisława Krzysztofa to nie jedyne owoce jego talentu. Para się także pełnowymiarową rzeźbą, medalami odlewanymi w brązie, rysunkiem (więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej artysty). Tym, którzy chcą mieć perfumy zdobione unikatowym dziełem sztuki, polecam wizytę w perfumerii. Eau Tropicale będzie dobrym wyborem dla miłośników lżejszych, słonecznych, tropikalnych zapachów. Ja pozostanę wierna cięższym, szyprowym nutom księżycowego Soir de Lune. Bo prawdziwa miłość nie przemija nigdy…

FacebookTwitterPinteresttumblr

Magiczny Malbork

W czwartek wieczorem wróciłam z Paryża. Zdążyłam przepakować walizkę i w piątek o szóstej rano wyjeżdżałam do Malborka… Razem z moją przyjaciółką Anią, z którą działamy w fundacji Mówimy obrazami, jechałyśmy na spotkanie z Biedroneczkami, w ramach Bazgroszytowych odwiedzin w szkołach i przedszkolach. Biedroneczki to maluchy, którymi opiekuje się fundacja Szkoła Otwartych Serc – jej ambasadorką jest Agnieszka Cegielska. Zastałyśmy zaledwie cztery Biedroneczki – okazało się, że pozostałe dzieci tak bardzo przeżyły wycieczkę do Gdańska dzień wcześniej, że się pochorowały z emocji… Cztery Biedroneczki i tak były wystarczające, by dostarczyć nam sporą dawkę emocji. Kacper, który nie mógł usiedzieć na miejscu i zdecydować, czy chce rysować, czy nie. Julka, malutka i krucha, zaprezentowała nam cały wachlarz emocji – od płaczu do śmiechu. I wreszcie – Michasia i Oliwka, które z zapałem oddały się rysowaniu. Wprawdzie zapał przerywały małe bójki o kredki, ale były niegroźnie i udało się je załagodzić:)

Malborska wieża Eiffla, w kolorze blue:)

Wizyta u Biedroneczek była zaledwie preludium pobytu w Malborku. W tym samym budynku, w Szkole Podstawowej nr 5, odwiedziliśmy integracyjną klasę 1b. Przywitało nas w niej dwadzieścioro dzieci, które – jak się dowiedziałyśmy – czekały na nas niecierpliwie już od kilku dni. Specjalnie z tej okazji przygotowały dla nas nawet kilka piosenek. Wspólne rysowanie z dziećmi zawsze jest dla mnie mocnym przeżyciem i wielką lekcją pokory. Misją naszej fundacji Mówimy obrazami jest rozwijanie dziecięcej kreatywności. Chcemy, by dzieci miały możliwość nieograniczonego opowiedzenia swojego świata poprzez rysowanie – żeby nikt im nie mówił, że psy nie są żółte, a wieża Eiffla niebieska. Jeśli nie ogranicza się dzieciom wyobraźni, świat należy do nich. A przecież chcemy mieć mądre, zdolne dzieci, które wyrosną na kreatywnych dorosłych? Dostałyśmy od dzieci piękną laurkę – dobrze, że na sam koniec spotkania, bo ze wzruszenia serce stanęło mi w gardle i niewiele już mogłam powiedzieć…

Laurka od pierwszej B

Po kilku godzinach spędzonych z maluchami udałyśmy się do malborskiego zamku. Prawdopodobnie byłam tutaj kiedyś z wycieczką szkolną, ale niewiele z tego pamiętam. Dwugodzinny spacer po zamku z przewodnikiem uświadomił mi, jak wielkim skarbem jest Malbork, ile wydarzeń widziały te mury, ile razy zamek przechodził z rąk do rąk, a przede wszystkim – jakim jest wielkim osiągnięciem architektury i techniki. Chcę tutaj wrócić i dokończyć spacer korytarzami tego największego murowanego zamku na świecie, a na koniec dnia znowu wpaść do Gothic Cafe, gdzie cudowny szef kuchni Bogdan Gałązka wyczarowuje niesamowite potrawy, inspirowane przepisami kucharzy Wielkich Mistrzów. Wprawdzie nie wiem, czy Wielcy Mustrzowie jadali mus chałowy z sosem z czarnej porzeczki i ciasteczkiem  migdałowym, ale ja jadłam i to był mus nad musami!

Bogdan Gałązka i Agnieszka Cegielska na Zamku w Malborku

Zostałam w Malborku do niedzieli, by móc uczestniczyć w sobotnim koncercie charytatywnym przygotowanym przez fundację Szkoła Otwartych Serc. To był wyjątkowy koncert. Po raz kolejny poprowadziła go Agnieszka Cegielska, ambasadorka fundacji. Agnieszka od kilku lat wspiera fundację – to dzięki niej dzieci mają buty i kurtki zimowe, sprzęt rehabilitacyjny i wiele innych potrzebnych rzeczy. Agnieszka ma dar zarażania innych swoją fundacją – w tym roku poprosiła o wsparcie także swoich przyjaciół. Dla niej specjalnie z Warszawy przyjechali Tamara Arciuch i Bartek Kasprzykowski.

Tamara Arciuch, śpiewający anioł

Tamara wystąpiła z przepięknym recitalem. Nie wiedziałam, że Tamara śpiewa. Nie miałam pojęcia, że śpiewa tak pięknie. Ma głos, który dociera do najgłębszych zakamarków serca. Nie ja jedyna płakałam w czasie jej występu… Bartek uruchomił swój warsztat aktorski w trakcie licytacji, którą poprowadził razem z Agnieszką – tak pięknie rozegrali karty, że wyciągnęli z naszych kieszeni ponad 36 tysięcy złotych. Dla małej malborskiej fundacji to suma astronomiczna! Dodam, że pracowali w trudnych warunkach, bo pod koniec licytacji zgasło światło. Jak napisał Bartek na swoim facebooku: Aukcja była owocna i zakończyła się w ciemnościach. Prąd wysiadł, ale w świetle latarek i komórek dokończyliśmy dzieła pomocy dzieciom. Brawa dla ludzi o otwartych sercach!

Duet Doskonały, czyli Aga Cegielska i Bartek Kasprzykowski w akcji:)

Cieszę się, że mogłam – choć w niewielkim stopniu – przyczynić się do tego, by pomóc dzieciom, którymi opiekuje się fundacja SOS. By dowiedzieć się więcej o malborskich otwartych sercach, o tym, jakie są fundacyjne dzieci i o czym marzą ich mamy – obejrzyjcie wzruszający film Maćka Wąsika. Warto mieć w pogotowiu chusteczkę….

Dziękuję bliskim mi osobom, które podarowały rzeczy na charytatywną aukcję – Marcie za Laloushki, Oli z Wearso – za sukienkę i t-shirty, Iwonie z Sisley – za perfumy, Magdzie – za zestawy kosmetyków Nuxe. Moim przyjaciołom z fundacji Mówimy Obrazami – za zestaw Bazgroszytów. Dzięki Wam udało się wylicytować dla dzieci jeszcze więcej. Dziękuję Wam najpiękniej, jak potrafię…

PS. Hasło promocyjne Malborka to “Jeden dzień to za mało”. Spędziłam w Malborku trzy dni i wiem, że jeszcze nie raz tam wrócę… Magda – dziękuję za gościnę. Pani Doroto – dziękuję za dobrą energię. Bogdan – dziękuję za pyszności nad pysznościami. Do zobaczenia!

Z Magdą Marszałkowską z Malbork Welcome Center
fot. Kama Trojak
FacebookTwitterPinteresttumblr

Idę na detox!

Spokojnie, to tylko detox kosmetyczny. Botanical D-TOX opracowany przez laboratoria Sisley anonsowany jest jako tajna broń dla zapracowanych kobiet. Znajdujące się w kosmetyku składniki mają za zadanie rozprawić się z nękającymi nas “urokami” życia w XXI wieku. Botaniczny d-tox, nocny strażnik naszej skóry, przegania toksyny, usuwa zmęczenie i “sprząta” zestresowane komórki. Krem zawiera m.in. wyciąg z miłorzębu pobudzający oczyszczanie skóry, tonizujące olejki eteryczne z rozmarynu i szałwii, łagodzący wyciąg z kwiatów rumianku oraz olejek słonecznikowy o działaniu odżywczym. Jednym słowem – cały ogród życzliwych dla skóry składników.

Botanical D-TOX Sisley zadebiutuje w perfumeriach już w lutym 2013

Eksperci Sisley polecają ten krem w okresie szczególnego przemęczenia, po nieprzespanych nocach, na przełomie zimy i wiosny oraz przy częstych podróżach. Na konferencji prasowej usłyszałam, że Botanical D-TOX jest jak kuracja w szwajcarskim kurorcie. Na takie zaproszenie czekałam – wyjeżdżam! Znajdziecie mnie … w sypialni. Jestem na detoksie:)

Na kosmetycznej premierze nie mogło zabraknąć Agnieszki Cegielskiej
która od lat jest fanką kosmetyków Sisley 
(zdjęcie: afterparty.pl)
FacebookTwitterPinteresttumblr

Pora na Sisley

Na premierze prasowej nowego kremu Sisley jak zwykle unosiła się woń olejków roślinnych. Jestem uzależniona od tego zapachu – szepnęła siedząca obok mnie Agnieszka Cegielska. Agnieszka jest największą orędowniczką tej marki, jaką znam. Od kilkunastu lat nie rozstaje się z emulsją ekologiczną Sisley. Obie zaciągnęłyśmy się zapachem Global Perfect, podczas gdy prowadząca prezentację Iwona Kamińska z wdziękiem roztoczyła przed nami zalety kremu.

Poznałam Sisley pięć lat temu na premierze księżycowego zapachu Soir de Lune. Potem kilkakrotnie miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniach organizowanych przez tę markę. Również w tym, kiedy Warszawę odwiedziła jej założycielka – hrabina Isabelle d’Ornano, z domu Potocka. Zapamiętałam ją jako kobietę niezwykle elegancką. Pięknie mówiła po polsku, mimo iż od kilkudziesięciu lat mieszka we Francji.

Dzisiaj z uwagą przysłuchiwałam się opowieści o Global Perfect Pore Minimizer, firmowanym przez dom kosmetyczny Sisley. Mix wyjątkowych składników aktywnych (liść z herbaty jawajskiej, wyciąg z zielonej soczewicy, ekstrakt z białej wierzby i krzewu ratanhia) ma zapewnić kompleksową pielęgnację i poprawę skóry w każdym wieku. W moim wieku na pewno działa. Właśnie nałożyłam krem na twarz. Efekt widać gołym okiem.

SISLEY Global Perfect Pore Minimizer. W perfumeriach od września 2012.

Premiera perfum Soir de Lune w Pałacu na Wodzie, 2007.
Na zdjęciu stoję z Bogną Sworowską i Marzeną Wilkanowicz-Devoud.
FacebookTwitterPinteresttumblr