Jak przestałam być biedronką

Od 9 lat właścicielka kilku warszawskich restauracji, Verena Jarczyńska organizuje i funduje Noworoczny Obiad z Gwiazdami dla dzieci z domów dziecka z całej Polski. Wspiera ją w tym pięknym przedsięwzięciu cudowna Bogna Sworowska i to właśnie ona zaprosiła mnie ponownie do grona wolontariuszy pomagających podczas tego wydarzenia.

Muszę powiedzieć szczerze, że te spotkania to niesamowite przeżycie. W jednym miejscu pojawia się nagle około trzysta dzieci, podekscytowanych spotkaniem z gwiazdami, które znają najczęściej ze szklanego ekranu – aktorami (Bożena Dykiel, Edyta Olszówka, Maria Gładkowska, Małgosia Socha), sportowcami (Mariusz Czerkawski), muzykami (Natalia Kukulska, Mandaryna, Marcin Wyrostek, Iza Kopeć), artystami (Joanna Sarapata, Rafał Olbiński), projektantami mody (Agnieszka Maciejak). W momencie, kiedy do restauracji zaczynają schodzić się znane osoby, zaczyna się prawdziwe szaleństwo! Dzieciaki biegają po całej sali, zagadują gwiazdy, zbierają autografy, robią zdjęcia, krążą między popcornem a watą cukrową, a w międzyczasie starają się skupić uwagę na występach artystycznych. A skupić uwagę trzystu rozbieganych, roześmianych, rozgadanych, rozkojarzonych ilością wrażeń dzieci nie jest łatwo…

MagdaBuleraPayne_MalgosiaSochaZ Małgosią Sochą, która również przyjęła zaproszenie na noworoczny obiad z dziećmi – fot. Dariusz Kowalewski

W tym czasie my, wolontariusze, wspieramy organizatorów spotkania, by wszystko przebiegło sprawnie i bez zakłóceń – roznosimy napoje, ubieramy gwiazdy w fartuszki, rozdajemy prezenty, a nawet pomagamy dzieciom znaleźć watę cukrową:) Proszę pani, proszę pani, proszę mnie zaprowadzić do waty cukrowej – powiedziała mała dziewczynka, łapiąc mnie kurczowo za rękę. I dodała usprawiedliwiająco – Bo ja jestem taka mała… Rozczulona jej bezpośredniością zaczęłam się przebijać w kierunku stanowiska produkcji różowej waty cukrowej, w połowie drogi przekazując małą wędrowniczkę w ręce Mariusza Czerkawskiego, który obiecał mi zaprowadzić ją “do waty”. Wróciłam na moje stanowisko pracy, gdzie żegnałam naszych gości, wręczając im upominki od partnerów spotkania. To były zaledwie pamiątkowe drobiazgi, bo właściwe prezenty otrzymały dzieci – ogromne noworoczne paczki ufundowane przez wiele osób prywatnych i firm – darczyńców tego spotkania. Myślę, że dzieci nigdy w życiu nie widziały tylko wspaniałych prezentów. Widok ich uradowanych twarzy dodawał nam skrzydeł.

Proszę pani, czy da mi pani te czułki? – powiedziała dziewczynka w czerwonym sweterku, spoglądając z tęsknotą na moje biedronkowe antenki – znak rozpoznawczy wolontariuszek. Ale na zawsze…? – dodała z nadzieją w głosie. Hmm, jak się ładnie uśmiechniesz… – zaczęłam się z nią przekomarzać. Miałam wrażęnie, że błyskawiczny uśmiech, który pojawił się na jej łobuzerskiej twarzy był większy od niej samej:) Oczywiście – powiedziałam, oddając bez żalu atrybut biedronki. Biedronki są przecież małe, a poza tym, czułki idealnie pasowały do jej czerwonego sweterka…

Takie spotkania uczą mnie pokory i uświadamiają mi, na nowo, że nie wszystkie dzieci są uśmiechnięte. Niektóre z nich tylko na chwilę się uśmiechają. I o ten dziecięcy uśmiech trzeba się czasami postarać. Cieszę się, że mogłam pomóc Verenie i Bognie, i – razem z innymi wolontariuszami i gwiazdami tego spotkania – wywołać kilka dziecięcych uśmiechów. Zabieram je w sercu na kolejne miesiące i już czekam na następne noworoczne spotkanie z dziećmi.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Istny cyrk, czyli wata cukrowa i słoń na stokrotce!

Widzieliście kiedyś różowego słonia tańczącego na stokrotce? Ja widziałam. Wymyślił go Andrzej Pągowski i uwiecznił na płótnie. Wraz z innymi pracami, słoń zamieszkał – przynajmniej na jakiś czas – w Galerii Sarapata. A przy okazji, przełamał moją opinię o Pągowskim, który dotychczas kojarzył mi się z dość poważnymi pracami.

Wernisaż prac Pągowskiego odbył się pod tytułem CYRK i taki był też klimat wieczoru. Wśród gości przechadzali się cyrkowi klauni, robiąc śmieszne miny i puszczając bańki mydlane. Trzeba było mieć się na baczności, w przeciwnym razie można było paść ofiarą – niegroźnego wszkaże, ale jednak – psikusa! Psikusy trzymały się gospodarzy wieczoru, którzy – przystrojeni w czerwone gąbkowe nosy – zabawiali gości. Wszystkim natychmiast udzielił się cyrkowy nastrój.

Właścicielki galerii Jola Bogiel i Joanna Sarapata 
oraz Andrzej Pągowski witają gości wernisażu

Kręcono też watę cukrową, która u mnie wywołała wspomnienia dzieciństwa… Wata i lody truskawkowe kojarzą mi się z czasami, kiedy z koleżankami z klasy, odświętnie wystrojone w białe koszule i granatowe spódniczki, wymykałyśmy się z pochodów pierwszomajowych, by zaoszczędzone w SKO złotówki wydać na słodkie rarytasy. Nie mogłam sobie odmówić przyjemności wyjścia z wernisażu z watą na patyku:)

Uwielbiam spotkania ze sztuką w Galerii Sarapata. Są przemyślane od A do Z – od zaproszenia, przez wystawiane prace, po atrakcje wieczoru. Już nie mogę się doczekać kolejnego wernisażu!

PS. Tym razem nie zabawiliśmy długo, gdyż tego wieczoru mieliśmy zaproszenie na jeszcze jedną uroczystość. Ale o tym napiszę już niebawem…

 W towarzystwie pana męża delektuję się winem i sztuką
fot. Maciej Goliszewski/EPOKA
FacebookTwitterPinteresttumblr

Mówimy obrazami i gramy dla Orkiestry

Już za parę dni obędzie się okrągły XX finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Postanowiliśmy przyłączyć się do zbierania funduszy na tegoroczny finał. Za zgodą naszych Ambasadorów, Fundacja Mówimy obrazami wystawiła na licytację dwie wyjątkowe rzeczy.

Pierwsza z nich to oryginalny szkic rysunku, który Joanna Sarapata przekazała do Bazgroszytu Gwiazd. Joanna Sarapata znana jest z niezwykle pięknych kobiecych obrazów. Szkic wystawiony na licytację, opatrzony podpisem artystki, przedstawia siedzącą baletnicę. Jest oprawiony w czarne passe-partout oraz klasyczną złotą ramkę o wymiarach 33 x 43 cm. To łakomy kąsek dla kolekcjonerów sztuki, a przy okazji wyjątkowa możliwość przekazania pieniędzy na dobroczynny cel. Gorąco zachęcam do licytowania! By przejść do aukcji kliknij tutaj.

Szkic Joanny Sarapaty przekazany na rzecz WOŚP

Majowa karta z Kalendarza “Rysuj z Gwiazdami” z rysunkiem Joanny Sarapaty

Drugi przedmiot wystawiony na licytację to gratka dla kolekcjonerów autografów oraz miłośników literatury. Jest nim Bazgrajka z autografem Michała Rusinka – bajkopisarza, autora limeryków, tłumacza i sekretarza Wisławy Szymborskiej.

Bazgrajka “Żółty świat Ryska” to nie tylko piękna historia dla dzieci napisana wierszem, ale także pierwsza bajka do legalnego bazgrania. Dołączona do niej żółta kredka służy do pokolorowania białych miejsc na kartach książki. Dzieciom przyjdzie to z łatwością, ponieważ książeczkę wydrukowano na grubym, tekturowym papierze.

Jeżeli chcecie sprawić przyjemność komuś bliskiemu lub poszerzyć własną kolekcję książek z autografami – licytujcie! Pamiętajcie, że cały dochód z licytacji zostanie przekazany na rzecz WOŚP. By przejść do aukcji kliknij tutaj.

Bazgrajka z autografem Michała Rusinka przekazana na rzecz WOŚP

Strona z autografem Michała Rusinka

Bardzo gorąco polecam obie aukcje. Jeśli znacie kogoś, kogo mogą zainteresować, prześlijcie proszę tej osobie link do licytacji. Dziękuję w imieniu fundacji:)
FacebookTwitterPinteresttumblr

Pod słońcem Hiszpanii, bez cienia Palmy…

Wybrałam się do galerii Joanny Sarapaty. Kiedy tylko mogę staram się pooddychać sztuką. Ponieważ dostałam smsa od Joanny Wpadnij koniecznie na wernisaż, nie zastanawiałam się, kto i co wystawia, po prostu chciałam przyjść dla niej. W tym konkretnym przypadku sprawdza się powiedzenie Nieważne co, ważne z kim. U Joanny zawsze jest ciekawie.

Tak było i tym razem. Z rozmów kuluarowych dowiedziałam się, że sporo gości przybyło, by na własne oczy zobaczyć odkrytą przez Almodovara hiszpańską aktorkę Rossy de Palma, która poza aktorstwem para się także sztuką. Oprócz niej swoje prace wystawiło dwoje obecnych na wernisażu hiszpańskich artystów – Cuca Canals i Pedro Soler. Cuca Canals pisze scenarisze do filmów, ale także projektuje sugestywne plakaty. Pedro Soler również jest wszechstronnym artystą, który w warszawskiej galerii zaprezentował swoje prace olejne. Bardzo barwne, nasycone obrazy, bez wątpienia malowane pod słońcem Hiszpanii.

Walt Disney oczami Cuca Canals

 

Mujer con abanico, Pedro Soler

Rossy się nie pojawiła, choć do ostatniej chwili wiele osób wierzyło, że się zmaterializuje. Najpierw miała być w samolocie, potem okazało się, że jest we Francji. Ja na nią nie czekałam, w związku z czym mogłam się oddać oglądaniu wystawionych prac oraz rozmowom ze znajomymi gośćmi.

Myślę, że Rossy od początku miało nie być. Może dlatego przysłała rzeźbę z napisem “Kocham Cię”, chcąc w ten sposób pozdrowić gości wernisażu. Podobno to jedyne polskie słowa, które hiszpańska aktorka zna. Podobno nauczyła ją ich polska aktorka. Ale to podobno już zupełnie inna historia…

Pozdrowienia od Rossy de Palma
FacebookTwitterPinteresttumblr