Bazgroszyt Gwiazd / Celebrity Bazgroszyt 2013

Dzisiaj odbyła się premiera trzeciej edycji Bazgroszytu “Rysuj z Gwiazdami”. W ciągu 3 lat tylko jedna osoba odmówiła udziału w projekcie, zasłaniając się brakiem zdolności rysunkowych. Inne bez problemu zgodziły się podarować rysunek do Bazgroszytu. Mój własny repertuar rysunkowy jest dość ograniczony – potrafię narysować domek, kwiatek i kota – rozumiem więc doskonale obawy przed tym, by publicznie ujawnić swoje zdolności. Jednak nie o talent artystyczny tutaj chodzi, ale o wsparcie dzieci i dziecięcej wyobraźni. Rysunki gwiazd, tak jak ich charaktery, są różne – jedne mają wyraźną kreskę artysty, inne są symboliczne. Ale na pewno wszystkie oddają osobowość autora.

Ula Dudziak z okładką Bazgroszytu Gwiazd 2013
w Delikatesach Esencja

Jak co roku, nasze gwiazdy zaprezentowały szerokie spektrum kreatywności – Ula Dudziak narysowała nuty, Rafał Rutkowski – na prośbę syna – samolot, Tamara Arciuch dziewczynkę z kwiatkiem, a Agnieszka Grochowska – rodzinę piesków i ślimaków. W tegorocznym Bazgroszycie Gwiazd znajdziecie też rysunki Zbigniewa Bońka, Edyty Herbuś, Bartka Kasprzykowskiego, Roberta Kudelskiego, Marty Kuligowskiej, Ani Nowak-Ibisz, Moniki Olejnik i Agaty Załęckiej.

Rafał Rutkowski ogląda Bazgrajkę

Dochód ze sprzedaży Bazgroszytów i innych kreatywnych książeczek zasila konto fundacji Mówimy obrazami. Fundacja kupuje kredki i rozdaje je dzieciom, by pomóc im rozwijać wyobraźnię. Serdecznie polecam sklepik fundacyjny, w którym można kupić zeszyty i książeczki z kreatywnymi ćwiczeniami dla dzieci. Kliknij tutaj, by przejść do sklepu online.

Ten projekt co roku sprawia nam nieopisaną radość, choć zebranie kilkanastu rysunków gwiazd to nie lada wyzwanie! Każdy z nich ma swoją historię. Rysunek Rafała Rutkowskiego odbierałam po wieczornym spektaklu w OCH Teatrze, Agnieszka Grochowska – na kilka dni przed porodem – zostawiła swój w kawiarence blisko domu, a Edytę Herbuś namówiłam do rysowania w perfumerii Douglas… Ale czego się nie robi dla dzieci:) W naszym projekcie wzięło udział już 36 gwiazd. Mamy pomysł, by wszystkie rysunki znalazły się w specjalnym wydaniu Bazgroszytu. Ale o tym w swoim czasie…

Więcej zdjęć z premiery Bazgroszytu Gwiazd 2013 znajdziecie na facebooku. O pierwszej edycji Bazgroszytu Gwiazd przeczytacie tutaj. Zapraszam też do obejrzenia relacji z premiery drugiej edycji.

foto Trent Payne/77 Creative

***

Today we launched the third Celebrity Bazgroszyt. In three years only one person refused to give us their sketch. I can’t really draw myself – my drawing repertoire consists solely of a flower, a house and a cat – so I don’t really blame anyone for hiding their lack of artistic talent. But this project is not about bragging about one’s talent. It is about supporting children and their creativity.

Creativity is something celebrities take seriously. Ula Dudziak, a jazz vocalist, drew a composition of musical notes, actor Rafał Rutkowski – an aeroplane, and actress Tamara Arciuch – a little girl with a flower. Other celebrities participating in the project this year are: Zbigniew Boniek, Agnieszka Grochowska, Edyta Herbuś, Bartek Kasprzykowski, Robert Kudelski, Marta Kuligowska, Anna Nowak-Ibisz, Monika Olejnik and Agata Załęcka.

All proceeds from the sale of Bazgroszyt books go to Mowimy obrazami foundation. The foundation is dedicated to fostering creativity and imagination through the art of drawing. Among other things, the foundation gives away crayons to children, to help them improve their drawing skills. To find more about creative books for children, visit the online store. For more pictures from today’s event, go to facebook.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Wearso wychodzi z podziemia

Otwarcie nowego butiku Wearso było jednym z najmilszych eventów, na których byłam. Wcale nie dlatego, że pomagałam przy jego organizacji. Bynajmniej. Przyczyniło się do tego wiele osób.

Po pierwsze – Ola, właścicielka i projektantka Wearso. Tworzyła to miejsce swoim sercem – dokładnie tak, jak chciała. O tym, że jest czarodziejką, pisałam w moim pierwszym wpisie o Wearso. Tym razem wyczarowała piękną przestrzeń, w której po prostu chce się przebywać.

Po drugie – goście. Wśród nich styliści, dziennikarze, klientki (obowiązkowo w sukienkach Wearso!) i przyjaciele marki. Wpadło zaledwie kilka znanych osób, ale takich, które rzeczywiście wspierają ekologiczną modę. Wśród nich – Dorota Deląg, Maja Popielarska i Małgorzata Braunek. Nie było tłumu przypadkowych osób. W powietrzu unosiła się atmosfera życzliwości.

 

Dorota Deląg i Ola Waś udzielają wywiadu do Co Za Tydzień TVN 

Po trzecie – partnerzy wydarzenia. Dzięki nim wieczór Wearso był wyjątkowy pod każdym względem. Pyszny poczęstunek przygotowali Joanna i Piotr z restauracji Delikatesy Esencja, ręcznie robione smakołyki – Gosia z Pyszności, strefę chillout – Karolina z Chilli Zet (leżakowanie w Warszawie pod koniec września to prawdziwa gratka), a ekologiczne kosmetyki – za sprawą Zuzy – ufundowała firma Sanoflore. Wydarzenie wspierał także magazyn Slow oraz portal DaWanda (na którym można już kupić ubrania Wearso).

Po czwarte … myślę, że każdy, kto odwiedził Wearso tego wieczoru mógłby dorzucić od siebie jeszcze parę powodów, dlaczego było tak miło. Jak na przykład zrobił to Tobiasz, który bloguje o eventach, czyli polskich pokazach i nie tylko. Szczególnie ubawił mnie jego komentarz dotyczący zaproszenia. Polecam.

Przepiękne zdjęcia z otwarcia Wearso można zobaczyć tutaj. Ich autorem jest Łukasz Bąk.

A tymczasem polecam i zapraszam do nowego sklepu Wearso – mieści się na Mokotowskiej 62. Teraz wejście znajduje się na poziomie ulicy. I choć Wearso wyszło z podziemia, zachowało swój undergroundowy styl. Za to –  i jeszcze za kilka innych rzeczy – uwielbiam tę markę.

PS. Nowe miejsce jest pełne niespodzianek. Szczególnie uważajcie na wielkie lustro. Niby optycznie powiększa przestrzeń. Ale mam podejrzenia, że przenosi również w inny wymiar. Sama o mały włos nie przeszłam na drugą stronę lustra. Żeby nie było, że nie ostrzegałam…;)

FacebookTwitterPinteresttumblr

A w DeliEs … lato pełną gębą:)

Już nie mogłam doczekać się lipcowej karty w DeliEs! Czerwcowa była dla mnie zbyt mięsna, a że mięsa nie jadam, czekałam na zmianę kulinarnej warty. Warto było czekać. W ubiegłym tygodniu wróciłam z Londynu i, choć oddałam się tam małej kulinarnej rozpuście (hmmm, może o tym napiszę na blogu?), muszę przyznać, że stęskniłam się za Delikatesami.

 Lipiec w DeliEs, a w nim – lato pełną gębą!

Wpadamy do restauracji praktycznie z lotniska… Jestem rozdarta… – wzdycham do Hani, która przyjmuje od nas zamówienie. Między czym? – pyta Hania. Między halloumi a łososiem… – odpowiadam szybko. No tak, to całkiem naturalne rozdarcie – mówi Hania, kiwając ze zrozumieniem głową. Hmmm, nie pomagasz mi – myślę – ale decyduję się wreszcie na sałatę z grillowanym serem halloumi, rzadkość na restauracyjnych kartach. Nie żałuję wyboru. Grillowany ser halloumi smakuje wybornie, a kombinacja sałaty, awokado, kolendry i żurawiny w kwaskowatym dressingu doskonale uzupełnia jego smak. Miłym zaskoczeniem są dla mnie słodkawe prażone migdały, które przyjemnie chrupią między zębami…. Mój mąż zamawia filet z kurczaka na sałatce z żółych i malinowych pomidorów, z mozzarellą i bazyliowym pesto. Zostawię sobie połowę na lunch jutro – mówi, widząc wielkość porcji. Kurczak znika z jego talerza w trakcie naszej rozmowy. No cóż, chyba na lunch będzie coś innego;)

Sałata: grillowany ser halloumi, 32 zł
Danie główne: filet z kurczaka, 34 zł
Mam ochotę na czerwone wino – zamawiamy dwie lampki włoskiego Primitivo. To wyborne wino, zamawiam je nie po raz pierwszy. Jest wyraziste, ale aksamitne. Z przyjemnością wracam do tego smaku.
 Primitivo – Apulia, Włochy. Kieliszek 19 zł, butelka 90 zł

Kolejna moja wizyta w DeliEs nieuchronnie kończy się zamówieniem łososia pod ziołową kruszonką, na maślanych warzywach. To dość sycące danie, więc polecam je bardzo wygłodzonym gościom. Marchewka, cukinia, szpinak i bób – delikatnie maślane i doprawione ziołami po prostu rozpływają się w ustach…

Danie główne: łosoś, 39 zł

W planach mam jeszcze zupę wino i pomidory oraz krewetki z patelni. Poluję też na sernik na płatkach owsianych z borówkami. Ten deser ciągle znika z karty. Ciekawe dlaczego?;)

Zdjęcia potraw: Monika Motor

PS. Wpadnijcie we wtorek (10 lipca) na koncert. W ogrodzie Delikatesów Esencja zagra ambient jazzowa formacja J.A.A. w składzie Duda/Dzeljiji/Młynarski. Wstęp wolny. Do zobaczenia?

FacebookTwitterPinteresttumblr

A concert like no other

We were strolling down Marszałkowska after a lovely dinner at Delies when we heard wonderful music coming from a little store we never noticed before. The door was open and the music was inviting. The space was tiny and already crowded with … 5 people! In we sneaked, mesmerized by the music. It turned out to be a very impromptu concert by a Polish pianist and a Gambian kora player.  This is what we saw (see pictures below). The rest is memories we will replay in our heads for a long time…

For more information on the pianist go to Marcin Masecki’s website. For more information on the Kora player we will have to wait – Buba has just moved to Warsaw. For impromptu music events and a wide selection of CDs and vinyl records visit Rubicon music store at Marszałkowska 8.
To listen to the recorded jam set, click here.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Soyka na urodziny

Byłam wczoraj na koncercie Stanisława Soyki, zorganizowanym z okazji pierwszych urodzin Delikatesów Esencja (100 lat!). Koncert był wyjątkowy – bardzo kameralny, zaledwie dla kilkudziesięciu gości. Było magicznie…

Ostatni raz byłam na koncercie Soyki w liceum. Siedząc na podłodze gorzowskiego klubu Pod Filarami odebrałam wówczas solidne jazzowe wychowanie. Na przełomie lat 80. i 90. przyjeżdżała tutaj śmietanka polskiego jazzu – Soyka, Yanina Iwański, Ptaszyn Wróblewski. A my – w pierwszych powycieranych dżinsach i martensach – chłonęliśmy ich muzykę, ucząc się słuchać jazzu i bluesa.

I może dlatego, kiedy wczoraj padły pierwsze takty Cudu niepamięci, w oku zakręciła mi się sentymentalna łza. To taki kawałek, który kojarzy mi się z pierwszymi muzycznymi uniesieniami. Jeden z tych, które zapisały się na moim twardym dysku.  Cu-u-u-ud nie-pa-mię-ci skandowała publiczność, w podziale na partie kobiece (te cudne oczywiście) i męskie (naturalnie te dotyczące niepamięci) – zgodnie z zarządzeniem artysty. We wczorajszym repertuarze, optrócz Soykowych evergreenów, były też wiersze Miłosza, Szekspira, Osieckiej, a nawet Szymborskiej. Kiedy Soyka opowiadał o pani Wisławie, otarł łzę z oka. Taką piękną łzę szacunku – od Artysty dla Artysty.

Staszek Soyka Trio w akcji, fot. Monika Motor

Delikatesy zamieniły się na ten wieczór w jazzowy klub, wypełniony rozśpiewaną, pozytywną  energią, która została w powietrzu jeszcze długo po koncercie. Joanna i Piotr, głównodowodzący tym wyjątkowym miejscem, zapowiadają, że to dopiero początek kameralnych koncertów. Trzymam ich za słowo. Zresztą, nie tylko ja. Po koncercie wiele osób pytało o następny. Zważywszy na to, kto zainicjował tradycję delikatesowych koncertów, zapowiada się arcy-ciekawie!

Z Joanną i Piotrem, autorami klimatycznych Delies

PS. Polecam koktajle w Delies – dla tutejszego barmana nie ma życzeń nie do spełnienia!

FacebookTwitterPinteresttumblr

Urszuli Dudziak Delikatesy Ukochane

Na jednym wdechu przeczytałam fragmenty najnowszej książki Urszuli Dudziak “Wyśpiewam wam wszystko,” opublikowane w marcowym Sukcesie. Nie znam Urszuli Dudziak osobiście, ale często widuję ją w restauracji Delikatesy Esencja przy warszawskim Teatrze Rozmaitości, gdzie bywam regularnie. Ona też, mieszka przecież w bloku obok. Wchodząc do Delikatesów wnosi pozytywną energię. Może to jej płomiennorude włosy, a może serdeczny uśmiech sprawia, że od razu ją zauważam. Choć zachowuje się niebywale dyskretnie, zwraca na siebie uwagę. Obsługa restauracji zna ją doskonale. Myślę, że jest jedną z osób, która nie musi składać zamówienia. Wszyscy na kuchni i tak wiedzą, co lubi. Obserwuję ją ukradkiem, jak siedzi przy sąsiednim stoliku, nie chcąc zakłócać jej prywatności. Nie mogę się jednak powstrzymać, by od czasu do czasu na nią spojrzeć. Lubię spotykać Urszulę Dudziak w Delikatesach i tak, jak ona, lubię Delikatesy.

Urszula Dudziak w swoim ulubionym miejscu w Warszawie 
– między blokiem, w którym mieszka a ukochanymi Delikatesami
FacebookTwitterPinteresttumblr

Walentynkowe duety

Na przekór wszystkim, którzy się wymądrzają – jakie te Walentynki komercyjne, nie nasze, po co, na co i dlaczego? – zamieszczam kilka walentynkowych inspiracji. Może komuś się przydadzą?

Restaurantica poleca warszawskie miejsca, które przygotowały specjalne walentynkowe menu. Ja dorzucam jeszcze Delikatesy Esencja, które chyba się spóźniły i nie zdążyły na przegląd restauracji. Do wieczora jeszcze chwila, może ktoś skorzysta?

Królewski Kir i czekoladowy fondant – takim duetem kuszą Delikatesy Esencja…

Jeśli ktoś woli spędzić wieczór w domu, podsyłam przepis na mule, które znalazłam na zaprzyjaźnionym blogu GraBlondyn…

Tym, którzy spędzają ten wieczór z dziećmi, polecam Walentynkowe laurki na stronie Bazgroszyt.pl. Poniżej jedna z nich – chyba zaraz ją pokoloruję:)

Kredzia w czułych objęciach Ryska, czyli duet jak malowany!

Pozostając w klimatach artystycznych – trochę starszym dzieciom polecam wystawę prac Jakuba Lewandowskiego I Heart You w warszawskim Horn & More. Od momentu, gdy zobaczyliśmy gotowe plakaty, krew znacznie szybciej płynie w naszych żyłach i nie mamy wątpliwości, że miłości nie da się sklasyfikować. Wiemy już, że jest bezgraniczna, bezwstydna i że bywa niebezpieczna… – tak zapowiadają wystawę właściciele sklepu. Po takiej zapowiedzi po prostu trzeba się tam wybrać. Prace można oglądać do 4 marca.

I Heart You w wersji black,
czyli duet czerni z czerwienią (bo przecież w żyłach tej bestii musi płynąć krew).

A teraz oddalę się w kierunku butelki różowego szampana. Bo każdy wieczór w duecie z szampanem jest wart grzechu…

FacebookTwitterPinteresttumblr

Esencja w gębie!

Eko-jajka w koszulkach? Groszek z marchewką nie z mrożonki? Wiejski twaróg? Czy w Warszawie jest miejsce, które ma na karcie takie frykasy? Owszem, w samym centrum Warszawy przy Marszałkowskiej 8 jest restauracja, które serwuje slow food. W Delikatesach Esencja jest po prostu pysznie!

 

Kulturalna obsługa nie napina się jak balon i nie stroszy piórek jak paw. Wystrój zachęca, by zasiedzieć się tutaj dłużej. Prowadzący restaurację Joanna i Piotr stworzyli kolejne miejsce z klimatem, przenosząc dobrą energię z Esencji Smaku, którą otworzyli kilka lat temu przy Odolańskiej. Nadal chętnie rozmawiają z gośćmi, sprawdzają, czy wszystko smakowało – ale nie z obowiązku, ale ze szczerej potrzeby upewnienia się, czy byli zadowoleni. Dzisiaj byłam świadkiem, jak Piotr wybiegł na ulicę za parą, która pobieżnie rozglądnęła się po sali i nie zauważywszy wolnego stolika, wyszła. Stolik się znalazł błyskawicznie, para wróciła.

Zamówiliśmy łososia, na ekologicznej zielonej soczewicy i stek z polędwicy, od zaprzyjaźnionego rzeźnika – w towarzystwie smakowitego wina zaproponowanego przez Piotra. Zjadłam łososia i każde ziarenko soczewicy, a mój mąż oznajmił, że właśnie zjadł najlepszy stek w Warszawie. Nie zmieściliśmy już deseru, ale kolejnym razem skusimy się na tartę z owocami.

Polecam Esencję wszystkim wielbicielom dobrej kuchni w niezobowiązującej oprawie. Można wpaść na śniadanie, lunch lub kolację. Jest smacznie, jest miło, jest esencjonalnie…

fot. DeliEs

FacebookTwitterPinteresttumblr