The man behind … the cap

I couldn’t help but approach him, though a bit inhibited by his tall figure, towering over a sea of beauty editors attending the premiere of a new Sisley fragrance, Eau Tropicale. I put my fears in my bag and decided to introduce myself. There was no way I was turining my back on the occasion of personal encounter with Bronisław Krzysztof, the sculptor behind the cap of Soir de Lune, my favorite scent. After all, I look at his work every week – a woman kissing the moon crescent – isn’t that magical?

photoLittle me with the great talent behind the sculpture-caps of Sisley fragrances

I wanted to know so much about ‘the man behind the cap’ – how it came about, what was his inspiration, what was he like? The artist told me he was commissioned to be found by the French Consulate in Cracow, back in 1989. Once found, he had been asked to prepare some ideas and then invited to Paris by the d’Ornano family, the people behind Sisley brand. Before you knew, 20 years went by and I am still designing caps for their perfumes – says Mr Krzysztof. It is a great privilege to have been made part of their circle of friends – he adds. I can only imagine this must indeed be a privilege. I still hold dear in my memory the day when I attended one of Sisley’s launches, graced by the appearance of the truly inspiring Countess Isabelle d’Ornano.

soir de luneDesign and bottle of Sisley’s Soir de Lune perfume by Bronisław Krzysztof

Don’t be deceived by the little creations of Mr Krzysztof – they are not the only fruits of his talent. He’s had a quite prolific career, spanning across sculpture, drawings, medals and designer objects. For more information check out his website. For enhancing your dressing table with a new scent capped with a piece of art, visit the nearest perfumery. Eau Tropicale is a perfect choice for those who love lighter, sunny, floral fragrances. I shall stick to the deeper, musky, woody notes of Soir de Lune. After all, true love lasts forever…

eau_trpoicale_hpg_slider_15.03.2014Eau de Tropicale inspired painting by another Polish artist Krystyna Radziwiłł

Nie mogłam nie podejść do Bronisława Krzysztofa, choć przyznaję, że jego wzrost, górujący nad głowami gości premiery nowego zapachu Sisley Eau de Tropicale, trochę mnie przed tym powstrzymywał. Ostatecznie schowałam jednak strach do torebki i postanowiłam się przedstawić. Nie podarowałabym sobie, gdybym nie poznała osobiście autora rzeźby zdobiącej korek moich ulubionych perfum Sisley Soir de Lune. Pocałunek kobiety z księżycem – czy można sobie wyobrazić coś bardziej magicznego?

Chciałam poznać rzeźbiarza ukrytego za korkiem perfum, dowiedzieć się, jak rozpoczęła się jego przygoda z Sisley. To był chyba 89 rok, wiele osób chciało poznać “ten Wschód”, jak nazywano Polskę. Polecono konsulatowi w Krakowie, by mnie odszukać. Zostałem potem zaproszony do Paryża. I tak dwadzieścia parę lat przeleciało jak z bicza strzelił – mówi Bronisław Krzysztof, który nadal rzeźbi dla Sisley. Czuję się uprzywilejowany, będąc w gronie przyjaciół rodziny d’Ornano – dodaje. Mogę sobie tylko wyobrazić, jak wyjątkowe musi to być uczucie. Ja nadal mam w pamięci wizytę Państwa d’Ornano w Polsce (o czym pisałam tutaj). Hrabina Isabelle zrobiła wtedy na mnie oszałamiające wrażenie. Pamiętam to spotkanie do dziś, choć minęło już kilka lat.

Małe formy Bronisława Krzysztofa to nie jedyne owoce jego talentu. Para się także pełnowymiarową rzeźbą, medalami odlewanymi w brązie, rysunkiem (więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej artysty). Tym, którzy chcą mieć perfumy zdobione unikatowym dziełem sztuki, polecam wizytę w perfumerii. Eau Tropicale będzie dobrym wyborem dla miłośników lżejszych, słonecznych, tropikalnych zapachów. Ja pozostanę wierna cięższym, szyprowym nutom księżycowego Soir de Lune. Bo prawdziwa miłość nie przemija nigdy…

FacebookTwitterPinteresttumblr

A well deserved break…

I so needed a holiday! It was just one week but it was perfect for changing the scenery, recharging the batteries, clearing the mind… We went to Fuerteventura, one of the Canary Islands, off the coast of Africa. It has a little bit of everything – the sea, the beaches, the mountains but above all, it has the most incredible, really powerful winds. I love wind. It makes me feel it brings something new, something fresh. During our stay it definitely brought the relief from the (really hot) sun and … fresh fish to our plates:) Our hotel was built in a little fishing village (very convenient location for a fish lover), just by the sea, which was simply wonderful. Not only did we awake to the beautiful, peaceful view but also fell asleep to the sound of the sea… I shall be tapping into those memories for instant relaxation…

_MG_9107 _MG_9111 _MG_9120 _MG_9334 _MG_9724 IMG_9235 IMG_9346 IMG_9540 IMG_9578 photophoto 2photo 1

FacebookTwitterPinteresttumblr