Bazgroszyt Gwiazd 2015

Kiedy kilka lat temu w małym gronie przyjaciół ze studiów powstał Bazgroszyt, mieliśmy po prostu pomysł i dobre chęci. Chcieliśmy stworzyć kreatywne „bazgranki” dla dzieci, by dać im przestrzeń do wyrażania swojej wyobraźni. Z czasem Bazgroszyt rozwinął skrzydła i stał się serwisem edukacyjnym dla dzieci i ich rodziców.

Wkrótce potem wymyśliliśmy Bazgroszyt Gwiazd – wydanie specjalne, do którego zaprosiliśmy zaprzyjaźnione gwiazdy. Premierowe wydanie tego wyjątkowego zeszytu rysunkowego wsparła w 2010 roku Wspaniała Dwunastka, tworząc pierwszy odcinek kolekcjonerskiej edycji z rysunkami gwiazd. Od tego czasu, raz do roku, przed Świętami Bożego Narodzenia, wydajemy specjalne wydanie Bazgroszytu z rysunkami naszych Ambasadorów. W tym roku wydaliśmy już V edycję Bazgroszytu Gwiazd – rysowali dla nas Jakub Błaszczykowski, Małgorzata Domagalik, Agnieszka Dygant, Anna Halarewicz, Anna Lewandowska, Chris Niedenthal, Rafał Olbiński, Tomasz Ossoliński, Agnieszka Radwańska, Marcin Rosłoń. Bazgroszyt z ich rysunkami można kupić tutaj.

Z Bazgroszytem Gwiazd związanych jest kilka ciekawych historii; nie sposób przywołać tutaj wszystkich, podzielę się więc tylko kilkoma. Pamiętam, jak Tomek Kammel woził swój rysunek w samochodzie przez kilka dni, ale nie mógł z nim dojechać we wskazane miejsce, więc ostatecznie przywiózł mi go do domu, niemalże o północy, tuż przed drukiem pierwszego wydania. Rysunek Justyny Steczkowskiej odbierałam z recepcji jednego z warszawskich hoteli – czując się jak bardzo ważny szpieg, podczas bardzo ważnej misji. Lidka Popiel narysowała dla nas kilka rysunków, bo nie mogła się zdecydować na jeden (zachowałam je na pamiątkę) – a narysowane przez nią krasnoludki okazały się być … małpkami w śmiesznych czapkach. Marcin Prokop, niczym Lutczyn, stworzył rysunek chłopca, który do dziś budzi zazdrość w oczach innych rysowników. Pamiętam też historię, którą opowiedziała mi Agnieszka Maciąg: ponieważ do tego samego wydania Bazgroszytu zaprosiliśmy również Roberta Wolańskiego, jej męża, by móc się skupić i stworzyć odrębne rysunki, Agnieszka i Robert zamknęli się w oddzielnych pokojach. Spotkali się po czasie, by pokazać sobie swoje dzieła – na obu był … anioł. Oba anioły znalazły się w tym samym Bazgroszycie, tylko na innych stronach.

Ze szczególnym sentymentem wspominam mailowe rozmowy z Agnieszką Grochowską, która zgodziła się narysować rysunek w czasie swojego urlopu macierzyńskiego. Byłam wzruszona, że znalazła dla nas chwilę w takim czasie. Nie wspomnę o Monice Olejnik, która zapewne narysowała swój rysunek między literką „i” a postawieniem nad nią „kropki”. Doceniamy po wielokroć. Kamila Baar, którą miałam przyjemność poznać w Paryżu, narysowała paryską wieżę Eiffla właśnie – dając wyraz swojej wielkiej miłości do tego miasta. Nieoceniona okazała się Małgosia Domagalik, która, oprócz tego, że podarowała nam cudowny rysunek dobrego słona w kwiatki, zdobyła jeszcze dla nas rysunek Kuby Błaszczykowskiego. Ogromnie się cieszę, że w tym roku mamy wśród naszych Ambasadorów także Agnieszkę Dygant – odtwórczynię głównej roli w moim ulubionym serialu telewizyjnym.

I tak bez końca można opowiadać o naszych rysownikach… Wśród nich mamy aktorów, dziennikarzy, sportowców, artystów, projektantów mody, fotografów – rysowali kwiatki, domki, bałwanki, auta, jeże, anioły, słońca, słonie, samoloty, zamki i stadion narodowy w Warszawie. Ale tak naprawdę w tym rysowaniu liczyło się co innego – odrobina serca i uwagi. Dla innych. I za to – z całego serca i z największą uważnością – dziękujemy.

Dziękujemy również w imieniu dzieci, bo Bazgroszyt, który powstaje z rysunków naszych Gwiazd, wspiera wiele maluchów. Dochód z jego sprzedaży przeznaczony jest na fundację „Mówimy obrazami”. Fundacja wspiera rozwój wyobraźni u dzieci i pomaga im w przygotowaniu do nauki pisania, organizuje warsztaty dla dzieci i rodziców, wręcza dzieciom w całej Polsce kredki, Bazgroszyty i materiały edukacyjne. Każda złotówka wydana na Bazgroszyt to złotówka zainwestowana w kredki, które trafiają do dzieci ze szkół i przedszkoli, a także dziecięcych ośrodków pomocy, szpitali i hospicjów. Do tej pory fundacja wręczyła ponad 35 tysięcy kredek, które otrzymało ponad 3 tysiące dzieci. Fundacja wspiera także podopiecznych stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce.

Choć ja nie mam dzieci, dużo się o nich nauczyłam, wspierając Bazgroszytowe projekty. Przede wszystkim tego, że nie wolno ograniczać dziecięcej wyobraźni, wręcz przeciwnie – trzeba dać jej jak największą przestrzeń. Nigdy nie zapomnę historii o niebieskim psie – podczas jednego z bazgroszytowych pikników dla dzieci byłam świadkiem sceny, kiedy jedna z mam wyrwała dziecku kredkę z ręki i, karcąc malucha za to, że narysował niebieskiego psa, podbiegła do ściany i zaczęła rysować psa „prawidłowego”, czyli brązowego. Bo w jej świecie mieszkały tylko brązowe psy…

Raz jeszcze dziękujemy wszystkim Gwiazdom Bazgroszytu za zaangażowanie. Dziękujemy też wszystkim Przyjaciołom, którzy nas wspierają w fundacyjnych działaniach, Dzieciom, które z nami rysują i Dziennikarzom, którzy o nas piszą. I wreszcie – Rodzicom, którzy pozwalają swoim dzieciom na rozwijanie wyobraźni. Cieszymy się, że w Waszym świecie mieszkają niebieskie psy:)

Z bazgro-pozdrowieniami, Magda Bulera-Payne wraz z zespołem fundacji Mówimy obrazami
– Anną Sawą, Joanną Mączką, Krzysztofem Mączką oraz ich dziećmi – Jaśkiem, Frankiem, Maliną i Nataszą.

Bazgroszyt_Gwiazd_2015

Bazgroszyt Gwiazd_1 Bazgroszyt Gwiazd_2  Bogna_Sworowska_Rafal_OlbinskiChris_Niedenthal

Anna_HalarewiczDAGS9353Dziękujemy restauracji KITCHEN za gościnę i przygotowanie poczęstunku dla gości naszej bazgroszytowej premiery.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Women Fashion Power

In modern times, dress has been used both to signify, and to bring about a change in the status of women. (…) This exhibition explores how women use fashion to define their place in the world, and their sense of themselves.

From corsets to beach wear, from ankle length to above the knee, from skirts to trousers, and reasons behind those changes explained – all of this you will find at the most recent fashion exhibition put up by the London Design Museum. It features designs by Elsa Schiaparelli, Pierre Cardin, YSL, Philip Treacy, to mention a few. Skilfully designed by Zaha Hadid, the exhibition trail guides you through the various decades of fashion, social and political changes and takes you to the world of today, aptly defined as ‘freedom to choose’. I hope the pictures I took speak for themselves, so let them take you on a little preview journey. And if you have a chance, go see the exhibition. It’s enjoyable.

IMG_6282 IMG_6289 IMG_6290 IMG_6295 IMG_6302IMG_6315 IMG_6319 IMG_6333 IMG_6336 IMG_6338 IMG_6353 IMG_6359 IMG_6360 IMG_6372 IMG_6386 IMG_6395 IMG_6401 IMG_6411 IMG_6408 IMG_6441

Women Fashion Power is on until 26 April 2015 at the Design Museum in London. More info on the exhibition – here.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Where Absynt rules

When I bumped into Anna Halarewicz at a fashion show a couple of months ago, I greeted her with saying: – I love your cat! I know – she replied – I can see it on Instagram. Ah, the ever exposing world of social media! Indeed, I am a fervent follower of both Anna’s work (she is a fashion illustrator) and the adventures of her cat. Absynt (the cat) is known to have many admirers. Does she get jealous? I don’t think so. Especially that she enjoys the status of a trendsetter – her cat had been put on the social scene quite some time ago. Compared to him, some other cats may be referred to as mere copy cats. Literally. Albeit the famous Choupette Lagerfeld, with over 30 thousand followers on Instagram, is a clear winner when it comes to numbers. It is not always about the quantity though…

Anna’s atelier is tiny but has a very nice vibe about it. It is filled with acryl paintings, watercolors, and … the cat. Absynt actually acts like he owns the place (don’t tell him it’s not the case). He ignores me at first but, after a while, gracefully grants permission to be touched. I love cats! I have a special understanding with those furry creatures. We communicate on a totally different level. So, while Anna talks to me about her work and the recently published book (it’s beautiful!), Absynt and I have a little purrring session. It is scientifically proven that stroking cats has a relaxing effect on humans. It is a purrfect situation in which both parties are equally happy and satisfied.

IMG_1851 IMG_1854 IMG_1860 IMG_1862 IMG_1865 IMG_1866 Dear Anna, I will be back soon, for conversation on art, and other cat-related issues. Say hi to Absynt.

If you are a fashion and art lover, do visit Anna’s website for beautiful fashion illustration – simply click here.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Missing Barcelona

I checked the weather in Barcelona today – 24 degrees and sunny. The sun must have decided to stay in Barcelona, as there was no trace of it in Warsaw. Oh, and there was a 10-degree difference in temperature… Thankfully, it was only two weeks ago, when I was basking under the Mediterranean sun and enjoying the capital of Catalonia. It is a wonderful place to recharge your batteries. That weather, those tapas bars, the wine, the sea. Life filled with simple pleasures is simply beautiful…

IMG_5692 IMG_5693 IMG_5695 IMG_5697 IMG_5706 IMG_5707 IMG_5712 IMG_5715 IMG_5717 IMG_5724 IMG_5725 IMG_5730 IMG_5731 IMG_5740 IMG_5749 IMG_5759 IMG_5765

PS. Agata, thank you for an amazing time. Muchas gracias!

FacebookTwitterPinteresttumblr

A summer to remember…

Fall seems to be arriving faster than expected, don’t you think? We just got used to those warm summer evenings, when sitting outside – on a balcony, in a cafe, or by the lake – seemed like the best moment of your life. And then, suddenly, those very evenings got, well, colder. September always sounds alarming, in a way. Kids go back to school, people get back from holidays, the madness of fashion weeks kicks in – there is this prevailing aura of urgency in the air. Things need to be done, and they need to be done NOW.

Well, before we all switch on the work mode, perform a wardrobe overhaul and pull out those knee boots out of the darkest depths of the closet – I am taking a moment to reminisce about my summer trips. Looking back at those past few months I realized I’ve been to quite a few beautiful places, the memory of which will be fueling my batteries during those long, less sunny, winter months. After all, isn’t life about collecting memories?

IMG_9281Chilling out in Fuerteventura with my husband

heisdapper02_13One of those amazing sunsets in Fuerteventura/Canary Islands

IMG_0481Cut-outs by Matisse, exhibition at Tate Modern, London/UK

IMG_1991Taking an afternoon stroll, after seeing BP Portrait Award 2014 exhibition at National Portrait Gallery, London

IMG_2004Hunting for second hand books in Charing Cross Road, London

IMG_0747Grand finale of Cubania by Carlos Acosta at the Royal Opera House, London

IMG_1468Lavender fields forever, Provence/France

IMG_1274Watching busy bees buzzing in lavender flowers, Provence

IMG_1413Lavender souvenirs, sold everywhere you go in Provence

IMG_1208Marseille, the city full of surprises, Provence

IMG_1074Romeo and Juliet, part of this year’s Festival d’Avignon, Provence

IMG_0961The breathtaking installation Klimt and Vienna at Carrrieres de Lumieres in Provence

Louis-Vuitton-SOS-Poland-21Hanging out with kids at the SOS Children’s Village Summer Camp in Lidzbark Warminski/Poland

he-is-dapper-1001Relaxing spot on the roof of a tree house near Nałęczów/Poland

IMG_0995A true gem for all nature lovers – Korolowa Chata in Nowoberezowo/Poland

For more photos from Fuerteventura click HERE.

For more photos from Provence click HERE (Carrieres de Lumieres) and HERE (Marseille).

For more photos from Podlasie (Northeast Poland) click HERE.

To see more pictures from the visit to an SOS Children’s Village summer camp click HERE.

Enjoy!

FacebookTwitterPinteresttumblr

Where creativity is born

I am always amazed at how children employ their creative skills – be it in asking the most unusual questions, coming up with the simplest yet smartest solutions, or creating something out of nothing. I love watching their innocent, free way of thinking, which is yet untouched by guidance and regulations the adult life will, sooner or later, impose on them.

Therefore, I was truly excited when we were preparing our visit to the SOS Children’s Village summer camp, as part of the Louis Vuitton global initiative, now also launched in Poland. Guided by Louis Vuitton’s values, we decided to organize something inspiring, something which would allow the children to think outside the box and come up with truly creative ideas.

After much deliberation, we agreed on running a fashion workshop, followed by a catwalk show. From start to finish, the activity was supervised by three members of the Louis Vuitton team – Kinga, Magda and Pawel. I really enjoyed watching them cooperate with children and allow them to own their ideas. It was very inspiring. While everyone was busy working, I was busy documenting the results of their work. What you can see below is the work in progress and final results of five teams of children age 10-16, who were provided with exactly the same set of assets (paper, ribbons, glue, scissors, etc.) and came up with five totally different looks. We were truly amazed at the outcome of the workshop – I don’t think we expected such original, different and really interesting results.

It was a wonderful day, which has already become a very special memory to cherish. We spend a wonderful quality time with the kids, learned a lot and came back home full of good vibes. Have a look at the pictures below, I hope they reflect the spirit of that amazing adventure…

***

Uwielbiam dziecięcą pomysłowość – najbardziej nieprawdopodobne pytania, najbardziej niesamowite rozwiązania, pomysły, które nam – dorosłym – nie przyszłyby już do głowy. Uwielbiam przyglądać się niczym nie skrępowanemu dziecięcemu tokowi rozumowania, którego nie zepsuły jeszcze wytyczne panujące w świecie dorosłych…

Dlatego z wielką radością czekałam na nasz wyjazd do dzieci przebywających na letnim obozie SOS Wioski Dziecięce, zorganizowanym w ramach globalnej współpracy z Louis Vuitton. Poza dotacją, chcieliśmy przygotować też coś inspirującego, co będzie w duchu wartości bliskich Louis Vuitton i co pozwoli dzieciom rozwinąć kreatywne skrzydła.

Po wielu dyskusjach postanowiliśmy zorganizować warsztat, zakończony pokazem mody. Dzieci pracowały pod okiem trzech osób z zespołu Louis Vuitton – Kingi, Magdy i Pawła. Z wielką przyjemnością przyglądałam się tej współpracy, zwłaszcza, że pomagając dzieciom, starali się im nie przeszkadzać. Moją rolą była dokumentacja tego spotkania – poniżej możecie zobaczyć przygotowania i rezultat naszego kreatywnego warsztatu. Pięć zespołów otrzymało dokładnie taki sam zestaw przyborów (bibuła, kolorowe papiery, taśmy, nożyczki, klej etc.) i przygotowało pięć zupełnie różnych kreacji. Przyznaję, że nie spodziewaliśmy się aż tak oryginalnych prac – byliśmy pod ogromnym wrażeniem pomysłowości naszych małych podopiecznych.

To był cudowny dzień, który na długo zachowamy go w pamięci. Wróciliśmy do Warszawy pełni dobrej energii. Mam nadzieję, że zdjęcia poniżej oddają klimat tej niezwykłej przygody…

Louis-Vuitton-SOS-Poland-3 Louis-Vuitton-SOS-Poland-4 Louis-Vuitton-SOS-Poland-5 Louis-Vuitton-SOS-Poland-8 Louis-Vuitton-SOS-Poland-9 Louis-Vuitton-SOS-Poland-10 Louis-Vuitton-SOS-Poland-11 Louis-Vuitton-SOS-Poland-13 Louis-Vuitton-SOS-Poland-14 Louis-Vuitton-SOS-Poland-15 Louis-Vuitton-SOS-Poland-16 Louis-Vuitton-SOS-Poland-17 Louis-Vuitton-SOS-Poland-18 Louis-Vuitton-SOS-Poland-19 Louis-Vuitton-SOS-Poland-20 Louis-Vuitton-SOS-Poland-21 Louis-Vuitton-SOS-Poland-22Happy Louis Vuitton team: Kinga, Pawel, Magda & Magda

This initiative is part of a five-year commitment to SOS Children’s Villages begun by Louis Vuitton in 2010, which aims to offer a better life to deprived children all over the world. More than 3 million euros have been donated across 30 countries since the beginning of the partnership, which has seen the creation and refurbishment of play areas, the introduction of university grant and educational programs, and support for family strengthening programs which support families where children risk being abandoned. These and many other valuable projects have made a real difference to hundreds of children’s lives. The cooperation with SOS Children’s Villages in Poland started in 2013 and we have already carried through a few projects dedicated to improving children’s every day lives and helping boost their creative skills.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Korolowa Chata – miejsce z dobrą energią

Piekę ciasto z podlaskich jabłek. Z przepisu mojej cioci Bożeny – wprawdzie jest na ciasto bananowe, ale sprawdza się zawsze, również w roli jabłecznika i ciasta marchewkowego, a co najważniejsze, ZAWSZE się udaje! Każde jabłko jest z innego drzewa – mam papierówki, antonówki i … jeszcze kilka jabłek, o nazwy których zapomniałam zapytać gospodarzy.

Dawno tak nie wypoczęliśmy. Spędziliśmy tylko trzy dni na Podlasiu, a czuliśmy się, jakby minęło ich co najmniej pięć. Zatrzymaj się i zrozum … – to pierwsze słowa na stronie Korolowej Chaty. W tym miejscu naprawdę można się zatrzymać. Znalazłam je przez przypadek, w internecie. Nie mogę sobie przypomnieć, co doprowadziło mnie do Nowoberezowa. Ale najwyraźniej tak miało być. Przecież nic nie dzieje się bez przyczyny.

Korolowa Chata to stary dom z sosnowych bali. Został zbudowany w latach 50-tych i odrestaurowany dopiero w tym roku. Byliśmy czwartymi gośćmi. A to tylko jeden z powodów, dla których czuliśmy się tam wyjątkowo. Chatę odrestaurowała urocza para – Sławek i Ula – chcąc przyrócić jej należną świetność, z wielką pieczołowitością i dbałością o detale. Mieszkali tutaj dziadkowie Sławka, po nich odziedziczył to miejsce, nie dziwi więc, że w jego odnowienie włożył całe serce. To widać na każdym kroku – przypominają o tym piękne drewniane ornamenty, mała kapliczka w sypialni, ażurowe firanki i mnóstwo regionalnych bibelotów…

Już wiem, że wrócimy w to miejsce. Już wiem, kiedy. Jeśli szukacie wytchnienia od zgiełku miasta, jeśli lubicie szum topoli, jeśli potraficie celebrować leniwe śniadania na werandzie i chcecie spróbować przyrządzić kolację przy ognisku – to miejsce jest dla Was. Nie ma tutaj hotelowych luksusów. Tutaj luksusem jest przestrzeń, spokój, życie w rytmie natury.

Zobaczcie zdjęcia, mam nadzieję, że zachęcą Was, by tutaj przyjechać. Na trzy dni albo na dłużej. Ja tymczasem idę zajrzeć do jabłecznika… IMG_2940IMG_3882 IMG_3885IMG_3874IMG_3876IMG_2996IMG_2989IMG_3009IMG_2970IMG_2946IMG_2948IMG_2929

FacebookTwitterPinteresttumblr

StokkeAustad, the studio which designs emotions

Jonas Ravlo Stokke and Øystein Austad are not afraid of competitors. This may sound like a challenge in the much smaller Polish design circles, where collaborations are rare. But not in Oslo. At least not at StokkeAustad’s. Jonas and Øystein, the founders, are Norwegian, but the rest of the team are not. Maybe the cultural diversity, or the palpable sense of openness, are the reasons behind such creations as The Woods. Initially started as an attempt to redesign the Norwegian Troll, the project evolved into a desire to capture light that filters through the tree crowns, down to the forest floor. The Woods, which is made of glass (tricky, huh?) triggers off incredible emotions, and it is the emotions that are a measure of true success.

StokkeAustadExcerpts from the interview for the English readers below, Polish readers please refer to the hard copy of the Monitor Magazine no. 8 (currently on sale).

Your studio was established 7 years ago. It is believed that 7 years is a turning point in any relationship. How are you finding your ground after these 7 years? What have been your highlights and lowlights? Looking back, how would you describe these 7 years?

Over the last seven years so much has happened that it does not really feel like we have hit a certain milestone, or that we have arrived at a certain point. One thing, which we are very happy about, is that we have secured a new studio location, which in our minds is the greatest space in Oslo. It is an old car garage, with amazing windows and high ceilings. Starting up a design studio is not an easy task, and there have been many highs and lows over the past seven years. The biggest challenge by far was keeping a healthy cash flow in the beginning, something that gradually becomes easier as the studio grows. We are now six people in the studio and are able to deliver on larger and longer projects. A challenge, when growing from two to six, is also to ensure that everyone has enough work to do at all times, and that they are challenged and can develop as an employee. At the same time, it is crucial to protect and develop the core of our studio, which is free dialogue and environment for developing great products.

I noticed that, apart from the core team, you tap into the talent of many collaborators. Is that a business model you have established? Is it a common thing in Norway or is it StokkeAustad specific?

It is actually part of our business model to collaborate with other designers and also people from outside our closest field. This means architects, engineers and graphic designers. It allows us to work on a larger range of products and it is also very inspiring. The architect, for instance, has in many ways a very similar process as we do, but they often work on a different scale. It is fascinating to see how we push each other and something great comes out of it. When working with talented architects, there is also very little negative friction because they are confident in what they do and are not afraid to trust us to do our things. Of course, there is always discussions, and sometimes heated ones, but the fundamental trust is present. We also work with other designers, like Andreas Engesvik, and Frost, and I think that is quite common in Oslo. It is a small design scene, and we often look at each other as colleagues, rather than competitors. Everybody also knows each other and we hang out at the same parties.

I absolutely love the tricky nature of the glass sculpture The Woods. It was the first piece of design that caught my eye on your website. Tell me more about the project and how it came about. I see it is a prototype. Do you mean to market it?

The Woods is the second collaboration with design studio Andreas Engesvik, Oslo. We had previously worked together on The Owls, our first project without any function beyond the aesthetical. The project actually started with an attempt to redesign the Norwegian Troll. This proved, after many failed attempts and frustrating moments, to be impossible (for us at least). Then, during one of our sketching sessions, the idea came to focus on the Norwegian nature instead. We stopped by the lakes and mountains, before we ended up with exploring the woods. There is some really beautiful light that filters through the crowns down to the forest floor, and we felt glass was the perfect medium to manifest this. Due to the tricky nature of it, as you mentioned, this could only be done by a glass master artisan, and we worked with Vidar Koksvik, based a couple of hours north of Oslo. The response on this piece has been phenomenal, and the great thing is that when you appeal to people’s emotions, rather than rationale, as with The Woods, you hit on completely different strings. It is so instant – the recognition and relationship people make with this piece – it makes people smile. We receive a lot of emails from people who want to buy The Woods, and often they include little anecdotes, because it is such an emotional piece. For example, a woman wanted to buy it as a wedding anniversary present to her husband, because he loved to walk in the woods. We have received pictures from people who saw some real trees they thought resembled our sculpture. That has been tremendously rewarding. When it comes to production, it is very difficult to commercialize it in its current form. We have been in discussion with manufacturers about doing a scaled down version, but that has not happened yet.

(…)

Special thanks to Jonas Ravlo Stokke and Øystein Austad for an honest conversation.

FacebookTwitterPinteresttumblr

The marvel of Marseille

If you happen to have just one hour left in Marseille, like I did a few days ago, go to see the breathtaking MuCEM. Its modern steel construction stretches over water between the seafront and the heart of the city, overlooking Vieux Port and being looked over by Notre-Dame de la Garde.

The museum reminds me of my beloved Tate Modern in London. It is worth visiting just for its design. I didn’t have much time to explore the area, I simply whizzed through the over-water corridors on the way to see the UPSIDE-DOWN WORLD exhibition dedicated to Carnivals and Masquerades in Europe and the Mediterranean.

I literally put on breaks in the last room presenting carnival outfits from the cities like Helsinki, Rio, Venice. The room was tiny but the gowns were grand. I was mesmerized by their powerful colors. The outfits were simply addictive, I couldn’t stop taking pictures. Eventually I did, as I had a feeling the Venetian mannequins gave me a disciplinary wink. I couldn’t help but wonder if this was just my feeling, or maybe, they were indeed watching.

I wish I had had more time to explore this spectacular place but then, because I didn’t, I have a reason to come back. I will. There are a couple of things in Provence that stole my heart.

IMG_1551IMG_1544IMG_1547

IMG_1555IMG_1550IMG_1556IMG_1618IMG_1593IMG_1601IMG_1575IMG_1587IMG_1588IMG_1592

IMG_1619IMG_1623

FacebookTwitterPinteresttumblr

If there is one thing to see in France this year, it’s this

You walk in. You stop. You don’t quite know what’s happening. The floor is dancing, the walls are moving, the music is filling you inside. You need to adjust your senses. The room is full of colorful images. They are constantly changing, in harmony with the powerful notes of Beethoven, Strauss and Puccini.

It’s breathtaking. It’s something you haven’t seen before. Unless you’ve already been to this place before, in which case I don’t blame you. I think I might travel to Carrieres de Lumieres to see it again. Soon.

The exhibition Klimt and Vienna. A century of gold and colors is open until January 4th 2015 at the impressive Carrieres the Lumieres quarries in Les Baux-de-Provence in the south of France.

IMG_0935IMG_0955IMG_0934IMG_0961IMG_0958

IMG_0952IMG_0949IMG_0944IMG_0946IMG_0956

FacebookTwitterPinteresttumblr