prev-130907Oliva-671

66 różowych deserów

Kiedy wspólnie z właścicielami restauracji Oliva, podjęliśmy decyzję, by przyłączyć się do Kampanii na rzecz Walki z Rakiem Piersi Estee Lauder, nie wiedzieliśmy, jaka będzie reakcja na nasz pomysł. Choć decyzja zapadła jeszcze w lipcu, z realizacją mieliśmy poczekać do października – miesiąca walki z rakiem piersi. Wówczas w karcie restauracji znalazł się różowy deser, specjalnie przygotowany przez szefa kuchni Łukasza Żuchowskiego – różowa beza z lodami malinowymi i faworkami. W październiku zachęcałam, by go spróbować i w ten sposób wesprzeć październikową akcję szerzenia świadomości o chorobie, której – choć bywa okrutna – można się przeciwstawić. Bo wcześnie wykryta może być zatrzymana. I dlatego tak ważne jest, by o niej mówić. Głośno.

Restauracja Oliva słynie między innymi z pysznych deserów
– na pierwszym planie domowe lody chałwowe z pomarańczową oliwą i kwiatem soli,
w tle – różowe bezy z sezonowymi owocami

Dzisiaj z przyjemnością mogę Wam powiedzieć, że przez cały miesiąc w Olivie sprzedano 66 różowych deserów w cenie 12 zł, zbierając razem 792 zł. Właściciele Olivy zdecydowali się w całości przekazać dochód z ich sprzedaży na konto Ośrodka Nowotworów Dziedzicznych przy Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie. Tam właśnie prowadzone są badania nad rakiem piersi u kobiet z mutacją w genie BRCA1.

66 deserów sprzedanych w ciągu miesiąca to średnio dwa desery dziennie, czyli dwie osoby, które świadomie zamówiły deser, by wesprzeć akcję. Wszystkim, którzy się do niej włączyli – dziękuję z całego serca. Wiem, że wśród nich znalazły się bliskie mi osoby, które specjalnie wybrały się do Olivy w październiku, by móc przyłączyć się do naszego różowego projektu. Bardzo Wam dziękuję. Ktoś powie, że to kropla w morzu potrzeb. Na pewno, ale krople mają to do siebie, że łączą się w kałuże, a te w rzeki, a potem już niedaleko do wodospadu. To mały początek czegoś wielkiego. Za rok do kampanii mogą się przecież przyłączyć inne restauracje w Warszawie, a nawet w całej Polsce. Zresztą, w tym roku udało nam się zarazić pomysłem restaurację Belvedere w Łazienkach, z czego bardzo się cieszę. Nic nie stoi na przeszkodzie, by w październiku 2014, różowy deser pojawił się w menu Olivy, Belvedere oraz wielu innych restauracji. To jeden z tych projektów, kiedy konkurencja przestaje mieć znaczenie, a znaczenia nabiera coś zupełnie innego. To moment, kiedy “razem mamy większą siłę” i możemy pomóc innym. Wierzę mocno, że daliśmy w tym roku piękny przykład, który znajdzie naśladowców w przyszłym i w kolejnych latach. To jeden z tych pomysłów, który można, a nawet trzeba bezkarnie kopiować na masową skalę. Liczy się słuszny cel, kreatywność szefów kuchni i przychylność właścicieli restauracji. Tylko … i aż tyle.

PS1. Dziękuję pięknie Eli Borsuk, koordynatorce Kampanii na rzecz Walki z Rakiem Piersi Estee Lauder w Polsce, za to, że z entuzjazmem podeszła do pomysłu różowego deseru i zgodziła się, by restauracja Oliva dołączyła w tym rku do grona partnerów kampanii.

PS2. A propos kopiowania – nie jestem autorką tego pomysłu, a zaledwie jego orędowniczką. Jak pisałam tutaj, pomysł zapożyczyłam od brytyjskiego szefa kuchni Toma Aikensa, który każdego roku przygotowuje deser Pink Plate i przekazuje część dochodu z jego sprzedaży na rzecz brytyjskiej fundacji Cancer Research UK. Na jego miejscu byłabym dumna, gdybym wiedziała, że ten pomysł został przeszczepiony znad Tamizy nad Wisłę. Może będę kiedyś miała okazję, by mu o tym powiedzieć?

FacebookTwitterPinteresttumblr

Leave a Reply