Tyle naraz świata / So much world all at once

Tyle naraz świata ze wszystkich stron świata:
moreny, mureny i morza, i zorze,
i ogień, i ogon, i orzeł, i orzech –
jak ja to ustawię, gdzie ja to położę?
Te chaszcze i paszcze, i leszcze, i deszcze,
bodziszki, modliszki – gdzie ja to pomieszczę?
Motyle, goryle, beryle i trele –
dziękuję, to chyba o wiele za wiele,
Do dzbanka jakiego tam łopian i łopot,
i łubin, i popłoch, i przepych, i kłopot?
Gdzie zabrać kolibra, gdzie ukryć to srebro,
co zrobić na serio z tym żubrem i zebrą?
Już taki dwutlenek rzecz ważna i droga,
a tu ośmiornica i jeszcze stonoga!
Domyślam się ceny, choć cena z gwiazd zdarta –
dziekuję, doprawdy nie czuję się warta.
Nie szkoda to dla mnie zachodu i słońca?
Jak ma się w to bawić osoba żyjąca?
Na chwilę tu jestem i tylko na chwilę:
co dalsze, przeoczę, a resztę pomylę.
Nie zdążę wszystkiego odróżnić od próżni.
Pogubię te bratki w pośpiechu podróżnym.
Jużc hoćby najmniejszy – szalony wydatek:
fatyga łodygi i listek, i płatek
raz jeden w przestrzeni, od nigdy, na oślep,
wzgardliwie dokładny i kruchy wyniośle.
Urodziny, Wisława Szymborska

Photo courtesy of Michał Rusinek.
Translation from Polish by Stanislaw Baranczak and Clare Cavanagh.
Turning 40 is very special, in so many ways… I’ve been celebrating for 2 months now and enjoying every minute of it!

My first birthday cake – made by my mother-in-law in London, shared with my nephew Jayden 
(the tiny tiny wonderful creature in the background)

Breakfast on the day of my birthday – shared with my husband on the terrace of the Wild Ivory Eco Lodge in Welgevonden Game Reserve, Limpopo province, South Africa

Waterkloof Circle of Life (how apt!) – a beautiful wine shared with friends on the evening of my birthday at George’s on 4th restaurant in Parkhurst disctrict of Johannesburg, South Africa

Celebrating with my girlfriends at cafe pozytywka in Warsaw, Poland

And it’s only just begun. Thank you all for making this year so special to me. You know who you are:)

FacebookTwitterPinteresttumblr

Lodged in my heart

Words cannot describe what you see, learn and feel when you go on a safari in Africa. It is an experience that makes you humble and puts right you where you belong – in perspective. As human beings we tend to forget that we are not the only species living on planet Earth. Just because we have the means to alter nature, it does not mean that nature is at our mercy. It isn’t. It’s powerful, it’s beautiful, it’s untamed. And in a place like Africa you realize its grandness and its beauty at the fullest. Have a look at the pictures and you will understand what I’m talking about. Enjoy.

 Two giraffes munching on a tree. It strikes you when you realize that those giants live entirely off leaves. Veggie burger, Miss G?

There is nothing cuter than a baby animal – this little zebra is still quite furry all over. 
You just want to stroke her back…

Female cheetah with a cub. Looking very composed but in fact she’s very wary and would probably go wild if approached by a human.

 Elephants in the wild are truly gigantic. 
They walk through anything that stands in their way – bush or tree alike.

The sunsets in Africa are spectacular.
I’m having a late afternoon chat with our ranger Jenni, while sipping rooibos tea.
Very safari-posh-style.

We stayed at Wild Ivory Eco Lodge in Limpopo province in South Africa. It is a fully sustainable lodge, running solely on solar power (you can charge your phone but hairdryer is a no go), catering for up to 4 couples in simple but beautiful tents. It is unfenced, so animals can (and they will) pay you a visit when you stay there. On our first day an elephant came to say hello and while doing that, drank water out of the pool. Oh, well, just a tiny tiny sip… We were so lucky to be the only couple staying at the time and got a super VIP treatment – game drives adjusted to our timings (though you really don’t want to stay in bed when there is all the nature waiting out there for you), private (and yummy!) dinners by starlight, peace and quiet. Our hosts Jenni and Jaco were wonderful – so knowledgeable and friendly, so dedicated to their job. If you like no-fuss, simple, eco-friendly, close to nature places (with no casino, spa or disco dancing) the Wild Ivory Lodge is the place to go. I can’t recommend it enough…

The wonderful Wild Ivory Eco Lodge team
FacebookTwitterPinteresttumblr

Telekamera Agnieszki Cegielskiej

Agnieszka Cegielska zdobyła Telekamerę w kategorii “prezenter pogody”! Otrzymała 54% głosów, osiągając drugi rekordowy wynik w plebiscycie. To kolejny dowód na to, jak bardzo cieszy się sympatią widzów. Kiedy w styczniu odbierała nagrodę Gwiazda Dobroczynności, dowiedzieliśmy się, że oddano na nią prawie 8 tysięcy głosów – co dało jej drugie miejsce pod względem ilości wszystkich głosów w konkursie.

Komentując Telekamerę Aga powiedziała: To nie jest nagroda za odkrycie. Bo przecież odkryciem nie jestem. To jest nagroda za 9 lat codziennej pracy i porannego wstawania. I, jakby nigdy nic, następnego dnia znowu wstała o 4.30 rano, by zdążyć na poranny dyżur w TVN24. I poza tym, że Jarek Kuźniar zasypywał ją w programie gratulacjami, usiłując wytrącić ją z rytmu, Agnieszka z typowym dla siebie spokojem i czarującym uśmiechem zapowiadała mroźną pogodę, rysując przed nami jednak perspektywę wiosennego ocieplenia. Typowy dzień z życia Agnieszki Cegielskiej… Może z tą różnicą, że teraz trudno jest jej przejść przez korytarze TVNu, by nie usłyszeć od prawie każdej mijanej osoby: Gratulacje, Aga! Jesteśmy z Ciebie dumni! Sama byłam wczoraj świadkiem.

Agnieszka z Telekamerą. źrodło: TVN24.pl
Agnieszka jest też nominowana w plebiscycie 3 razy ONA, organizowanym przez portal Agaty Młynarskiej OnaOnaOna. Nominowano osiem Polek, które są uosobieniem tego, co najlepsze w kobiecości. Łączą życiowe role pięknie, odpowiedzialnie, inspirująco. Spełniają się w rodzinie i w domu, osiągają sukcesy w pracy zawodowej i znajdują czas na to, by zmieniać świat na lepsze. By zagłosować na Agnieszkę, przejdź na stronę plebiscytu.
FacebookTwitterPinteresttumblr