A w Wearso … Harel i nowa kolekcja

Twarzą nowej kolekcji Wearso została Harel. Tego się można było spodziewać. Od kiedy pamiętam Harel zachwyca się Wearso. I nie jest jedyna, ale jest w tym zachwycie wyjątkowa. Powiększają się jej i tak duże już oczy, pojawia się w nich charakterystyczny błysk i najczęściej prezentuje przy tym jakiś ciuszek Wearso, który akurat ma na sobie. A najczęściej ma. Wczoraj spotkałyśmy się na pokazie Krystofa i dumnie zaprezentowała sukienkę z nowej kolekcji. Westchnęła przy tym – A będą jeszcze paski! Oops, nie wiem, czy mogę o tym mówić? No trudno, słowo się rzekło, będą paski i mnóstwo innych niespodzianek, bo kolekcja – choć pojawiła się już na Mokotowskiej 62 – jeszcze się “doszywa” i mają się pojawić nowe wzory i kolory. Fankom eko polecam wizytę w sklepie już dziś, bo wiem, że w ciągu kilku zaledwie dni zniknęły z wieszaków dwa modele. A zatem – kto to pierwszy, ten Wearso!

Latająca Harel, tylko w Wearso!

Na zbliżające się urodziny dostałam w prezencie od Oli sukienkę w kolorze butelkowej zieleni. Długa do ziemi, krótki (choć dłuższy) rękaw, kieszenie! Skromnie powiem, że wyglądam w niej zjawiskowo… Jest uszyta z nowej bawełny – nadal organicznej, z dodatkiem odrobiny więcej elastanu. Dzięki temu jest cieńsza, bardziej lejąca i pięknie modeluje sylwetkę. Sprawia też wrażenie “chłodniejszej”. Myślę, że doskonale sprawdzi się w cieplejszych rejonach naszej planety. Spakowałam ją do walizki – mam zamiar przetestować Wearso pod afrykańskim słońcem. O wrażeniach napiszę po powrocie.

Zielona sukienka, model jeszcze bez nazwy. 
Może przywiozę inspirację z podróży?
FacebookTwitterPinteresttumblr

137 dresses to die for

Valentino Master of Couture at Somerset House in London is a must see!

The exhibition catwalk presents 137 dresses. They are all numbered and you can refer back to the small booklet for description. These are my personal highlights:

#26 A/W 1967/68 Turquoise, silver, red and orange silk brocade mini dress. I could so rock that dress, preferably at The Beatles concert.

#45 S/S 1988 Black georgette and satin dress with large oval cutouts, yellow underskirt and diamante detailing. A wonderful shadow puppets theater on a dress – black silhouettes against a yellow background. Will I ever go to an occasion suitable for a dress like that? Time will tell.

 Valentino designs are displayed along a catwalk,
with names like Audrey Hepburn (!) calligraphed on the labels attached to chairs

#57 A/W 2007/08 Pink and orange ostrich feather cocktail dress with strass embellishment. Pink and orange ostrich feathers! Doesn’t it just sound sexy, fluffy and oh-so-gorgeous?

#62 S/S 1959 Red tulle evening dress with corsage detailing in the skirt using rose couture technique. Three words: I want it.

#83 S/S 1968 White linen day dress with scalloped hem detailing. Pure class. The simplest of all dresses shown and yet so enchanting.

#125 A/W 1967/68 Green satin one shouldered evening gown with sequin and strass embellishment. Worn by Jackie Kennedy on her official visit to Cambodia.

Cambodian prince and wife with Jackie Kennedy (1967)
source: art.com

Valentino couture designs are complimented with a collection of photographs, invitations and thank-you notes from his personal archive. There is also a section dedicated to the craft of couture, showcasing samples and couture techniques, many of them unique to Valentino, like the pagine technique (discs of organza silk piled to create a page effect). I can’t explain it but I was mesmerized by the samples, the clips showing le ragazze di Valentino at work, the intricate embroidery… I was standing there, taking it all in, and didn’t wanna move…

Staircase leading down to the exhibition area is marked with signature Valentino red

The exhibition closes on March 3rd, so hurry before it ends!

FacebookTwitterPinteresttumblr

The day I met Kristin. Kristin Scott Thomas

Love is in the air and I’m still quite loved up since Tuesday, when I met Kristin… Not just an ordinary Kristin, although I have a friend of more than 20 years who bears that very name and, may I just say, she is far from ordinary. On Tuesday I met Kristin Scott Thomas, whom I fell in love with the moment I saw her in The English Patient in 1996. To me, her portrayal of Katharine Clifton is amazing and it rightfully won her the nomination for the Academy Award. 16 years on, I still adore her in that role. And so many more…

Meeting KST and feeling like a 12-year old again…

 
I loved her in Four Weddings and a Funeral, as the hopelessly-in-love-with-Hue-Grant Fiona, then as another Fiona in Polanski’s The Bitter Moon. I whispered her name watching her fall in love with Robert Redford (I really don’t blame her) in The Horse Whisperer. I wished her heart found peace in Random Hearts, where she starred opposite Harrison Ford. I cried during I’ve Loved You So Long, where she plays a woman who spent 15 years in prison and then gets reunited with her sister. A heartbreaking but beautiful story. We saw another side to her in Salmon Fishing in the Yemen, that of a ruthless PR lady and, more recently, in Nowhere Boy, in which she was cast as the hard-on-the-outside-and-soft-on-the-inside aunt Mimi to the young John Lennon. Oh, and by the way, did you know that Kristin Scott Thomas made her feature film debut in the 1986 film Under the Cherry Moon, which was directed by and starred Prince? Here is 26-year old Kristin trying to tame Prince, have a look!

I’ve also seen Kristin on stage, three times. First, in 2005, alongside Bob Hoskins, in As You Desire Me at the Playhouse Theatre. Then in 2011 in Betrayal at the Comedy Theatre and two days ago, in Old Times at the Harold Pinter Theatre (formerly the Comedy Theatre). Classy, stunning, electrifying – these are the words I could use to describe her performances.

After the play we waited in the cold by the stage door, hoping Kristin would show up. Two years ago I waited too, that time in vain though. Ralph Fiennes sneaked in and it turned out he took her out to dinner. Lucky it was him! So when this time she came out in the end, I got paralyzed … with joy. My husband took a picture of me and Kristin but we found out that there was a geeky guy hovering in the background. So we asked her for another one, explaining the situation. Someone undesirable? – she said with a cheeky smile and that lovely accent of hers, and I simply froze, realizing that she actually spoke to us. 

I’ve loved you so long… – I stuttered, feeling a long forgotten sensation of overpowering internal blushing. No, she truly does – my husband came to rescue. I’ve seen you first on stage in that play with Bob Hoskins – I quickly recited, title of the play slipping my mind. Gosh! It was, wait a minute, As you desire me. That was a long time ago – admitted Kristin. And then we came to see you in Betrayal, you were wonderful – I added, trying to restrain myself from hugging my object of adoration – as you were tonight. Thank you so much. And, keep coming! – she smiled and got into her cab. I will, Kristin. I will.

Old Times can be seen until April 6th 2013 at the Harold Pinter Theatre in London. For more info click here. Kristin Scott Thomas and Lia Williams alternate the roles of Anna and Kate. Both are simply enchanting.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Gwiazda Dobroczynności

Z Gwiazdy Dobroczynności wręczonej Agnieszce Cegielskiej cieszyłam się tak bardzo, jakbym sama ją dostała:) Tyle było dobrej energii wokół tego plebiscytu, tyle osób zaangażowało się w jego promocję, tyle było pozytywnych sygnałów od przyjaciół i fanów Agnieszki, że potrzeba było czasu, żeby ochłonąć z emocji… Może dlatego dopiero teraz o tym piszę, choć minęło już dwa tygodnie od dnia, w którym poznaliśmy laureatów plebiscytu.

Agnieszka odbiera Gwiazdę Dobroczynności na charytatywnym balu w Warszawie

Agnieszka została nominowana w kategorii Darczyńca organizacji społecznej, za współpracę z fundacją Szkoła Otwartych Serc. Dzięki zaangażowaniu Agnieszki mała fundacja z jej rodzinnego miasta Malborka, wypłynęła na szersze wody, zyskując coraz większe wsparcie ze strony wolontariuszy, darczyńców i przyjaciół. Więcej o nominacji do plebiscytu możecie przeczytać tutaj.

Agnieszka i Biedroneczki – przedszkolaki, którymi opiekuje się Szkoła Otwartych Serc

Na Agnieszkę wysłano blisko 8 tysięcy głosów! Nasza radość była ogromna. Kiedy Aga dziękowała ze sceny za nagrodę, niejednemu z nas popłynęły łzy wzruszenia. Delegacja malborsko-warszawska przy naszym stoliku chlipała w chusteczki jak na zawołanie! Aga nie byłaby sobą, gdyby nie oddała statuetki szefowej fundacji, Dorocie Ojdowskiej-Starzyk. Przekazując jej statuetkę-gwiazdę, powiedziała: Mam to wielkie szczęście, że moi przyjaciele są również przyjaciółmi fundacji. Miejsce tej statuetki nie jest na mojej półce, tylko w Malborku, w fundacji, pośród dzieci. To nie ja, to MY wygraliśmy dla naszych małych podopiecznych. Dziękuję wszystkim, którzy na nas głosowali. Wraz ze statuetką do Malborka pojechał czek na 10.000 zł (sfinansuje stworzenie Sali Doświadczania Świata dla dzieci) oraz laptop (to będzie pierwszy fundacyjny komputer). Pani Dorota nazywa Agnieszkę Aniołem Dobroczynności. Dzieci z malborskiej szkoły – Królową Dziecięcych Serc.


Agnieszka podpisuje czek dla fundacji

Ten plebiscyt uświadomił mi, nie pierwszy raz zresztą, jak wiele mamy jeszcze do zrobienia w kwestii budowania świadomości działalności dobroczynnej. Śledziłam w internecie wpisy i komentarze towarzyszące plebiscytowi – większość z nich było naładowanych nieprawdopodobnie pozytywną energią. Ale zdarzały się i głosy podważające sens takich akcji, a nawet atakujące gwiazdy za to, że biorą udział w takich inicjatywach i mają odwagę publicznie mówić o tym, że pomagają. Otóż za tę odwagę właśnie jest ta nagroda. Za to, że znane osoby angażują swój czas prywatny, by pomagać innym. Najczęściej bezinteresownie – w większości przypadków z potrzeby serca, czasami spłacają też dług wdzięczności, a czasami po prostu chcą zrobić coś dobrego dla innych. Jeśli wśród nich znajdą się osoby, dla których filantropia jest sposobem na promocję własnego wizerunku – osobiście nie mam z tym żadnego problemu. To ich prywatna sprawa. Najważniejsze jest to, że korzystają na tym potrzebujący – dzieci, które same nie potrafią o siebie walczyć, chorzy, którzy na walkę nie mają już siły, rodziny, które walczą o to, by godnie żyć. O pomaganiu trzeba mówić. Głośno. Tak, aby coraz więcej osób o tym usłyszało. Bo tylko wtedy jest szansa, że wśród osób, które o tym usłyszą, znajdą się takie, które zechcą się zaangażować. A chodzi przecież o to, by było nas coraz więcej…

PS. Agnieszka została nominowana również w plebiscycie Telekamery 2013, w kategorii Prezenter pogody. Jeśli lubicie jej optymistyczne prognozy, jej uśmiech i dobrą energię – wyślijcie sms o treści TK.G4 na numer 7265. SMS kosztuje tylko 2,46 zł (wysyłamy tylko jeden sms z jednego numeru). Inwestując tylko tyle możecie pomóc Agnieszce zdobyć najważniejszą nagrodę dla telewizyjnych osobowości. Głosowanie trwa do 28 lutego. W imieniu Agnieszki dziękuję za każdy głos:)

Telekamera dla Agnieszka Cegielskiej: sms TK.G4 na numer 7265
FacebookTwitterPinteresttumblr