photo1

Warsaw Gallery Weekend

Informacja o Warsaw Gallery Weekend wpadła mi w oko jakiś czas przed tym wydarzeniem. Ale musiała wypaść uchem, bo zupełnie o nim zapomniałam. Na szczęście, w ramach akcji “Jest sobota, co dzisiaj robimy?” nastąpiła pełna mobilizacja i z pomocą dobrego przyjaciela Google’a ponownie wróciłam na trop weekendu ze sztuką.

W akcji wzięło udział 17 galerii. Odwiedziliśmy 4. Padło na te najbardziej centralnie położone. Przedarłszy się (dosłownie!) przez manifestujący tłum płynący Nowym Światem (w obronie pewnej telewizji, której nazwa na tym blogu zagościć nie może ze względów ideologicznych), skręciliśmy w Foksal. Pod kryptonimem Lokal_30, w maleńkim mieszkanku, wyświetlane są filmy kolektywu Baumgart, Janin, Constantinescu. Przyznaję, że video nie jest moim ulubionym gatunkiem artystycznym, niemniej jednak cudownie było zajrzeć do kamienicy pod numerem 17, gdzie na kolejne piętra prowadzą kręte metalowe schody z drewnianą poręczą, oplatające zabytkową ażurową windę, która – niczym ogromna metalowa klatka – sama zdaje się być częścią artystycznej instalacji.  Lokal_30 prezentuje wystawę Komfortkampf do 9 listopada. Polecam ją szczegolnie miłośnikom prac video oraz starych kamienic.

Kilka bram dalej, pod numerem 11, mieści się Propaganda. Już sama nazwa brzmi dumnie. Dumnie prezentuje się też przestrzeń, w której aktualnie wystawiono prace polskiego malarza Jakuba Ciężkiego. Jego prace lekie nie są – uderzają dość realistyczną, mocną geometryczną kreską. Jest w nich coś intrygującego. Intrygująca jest również przestrzeń, w której je wystawiono. Natychmiast skojarzyła mi się ze wszystkimi scenami z udziałem artystów-łobuzów, tworzących w monumentalnych loftach, najczęściej londyńskich lub nowojorskich (pamiętacie pracownię Viggo Mortensena w filmie Morderstwo doskonałe?). A tymczasem mamy – nieco mniejsze, ale nadal piękne loftowskie przestrzenie w Warszawie. Do Propagandy wrowadzić mogłabym się natychmiast! (Proszę o kontakt, gdyby miała być wynajęta). A tymczasem polecam Haven’t We Met Before – wystawa trwa do 3 listopada.

Na podwórku Foksal 11

Stąd już rzut beretem do Fundacji Galerii Foksal, która bynajmniej nie mieści się na ulicy Foksal. Zajmuje skromny budyneczek przy Górskiego 1A. Budyneczek skromny, a widok z niego – nieziemski! Takiego widoku na Pałac Kultury tylko pozazdrościć. Rozmarzyłam się nad wizją posiadania mieszkania z takim widokiem… No cóż, na razie muszę się zadowolić widokiem na podwórko Wytwórni Filmów Dokumentalnych przy Chełmskiej. Nie narzekam. Zmieniające się często rekwizyty filmowe dostarczają mi wielu przemyśleń na tematy filmowe i nie tylko. A tymczasem Fundacja Galerii Foksal wystawia (do 1 listopada) prace berlińskiej artystki Kitty Kraus. Wśród nich instalacja ze “śmigła”, wirującego na tle Pałacu Kultury, w kwadratowej aureoli sufitowej jarzeniówki… O zmierzchu wygląda to dość surrealistycznie, co próbowałam uchwycić na zdjęciu.

Surrealistyczny widok z Fundacji Galerii Foksal

Nasz spacer po galeriach kończymy w Galerii Czarna przy Sienkiewicza 4. A tutaj kolejna niespodzianka. Zabawny drewniany projektor, w którym wyświetlany jest czarno-biały obraz, przypomina mi rodzinne seanse krótkometrażowych filmów, kręconych przez mojego Ojca metalową rosyjską kamerą na korbkę. Uświadamiam sobie, po raz kolejny, jak wiele się zmieniło w ciągu mojego życia – od dzieciństwa rejestrowanego na celluidowej taśmie, po wszystko, co przeżywamy, utrwalane komórką… Jeden krok i jestem gdzie indziej Sławomira Rumiaka można oglądać do 24 listopada. A oglądanie połączyć z przekąszaniem, bo galeria sąsiaduje z barem, który przechodzi płynnie w strefę lounge na piętrze. Znajdujące się tam meble – zapewne z Koła, bądź innych targów staroci – tworzą niepowtarzalny klimat. Trochę restauracji, trochę czytelni. Ale myszką nie trąci. Mi się podoba bardzo. W menu między innymi home-made hamburgery i tagliatele z cukinii z krewetkami. Do tego kieliszek wina w bardzo przyjemnej, mało warszawskiej cenie: 8 zł. Ostatni przystanek na trasie Warsaw Gallery Weekend był pyszny – dobre było i jedzenie, i obsługa, i klimat tego miejsca. Wrócimy na pewno.

Mieszkam w Warszawie siódmy rok (7 to podobno rok przełomowy…) i nieustannie zachwycam się tym miastem. Mam nadzieję, że w ten weekend nie odkryłam wszystkich jego tajemnic i jeszcze nie raz mnie zaskoczy. Pozytywnie.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Leave a Reply