22270015

Do nothing in Warsaw but do come to Wearso!

To już ostatni odcinek opowieści streszczonej w artykule Mapa modnych miejsc, opublikowanym na łamach Viva! Moda nr 2/2012.  O Wearso pisałam już wcześniej, teraz dorzucam więc garść informacji, głównie w związku z nową kolekcją.

Odkryłam tę markę szukając w internecie informacji na temat ekologicznej mody. Wybrałam się do butiku, by skonfrontować wirtualną rzeczywistość z tzw. realem. Było warto – kupiłam biały super wygodny t-shirt. Kolejna wizyta w sklepie? Dwie sukienki z bambusa. Już wiedziałam, że się uzależniłam.

Pracownia Wearso, choć adres ma na modnej Mokotowskiej, mieści się poniżej poziomu ulicy. Miejsce dla wtajemniczonych? Niewątpliwie, choć tych jest coraz więcej, bo podobno już w kwietniu były zapisy na rzeczy z nowej kolekcji, która ujrzała światło dzienne w połowie czerwca. 

Yes, you will come back for another bag, I promise!

W Wearso króluje spokój. To niewątpliwie zasługa Oli Waś, która stworzyła to miejsce. Jestem przeszczęśliwa, bo wreszcie mamy 100%-owe organiczne metki! – wita mnie w drzwiach. Walczyła o ten sklepik wiele miesięcy, jak i o tkaniny, z których szyje swoje projekty – organiczną bawełnę i bambus. W nowej kolekcji zadebiutowała organiczna flanela. Są też nowe kolory, a wśród nich antracyt, gruszkowy sorbet i gołębi błękit, który Ola nazwała kolorem letniej nawałnicy:) Projektantka Wearso tworzy w duchu slow fashion, toteż nowa kolekcja jest ewolucją, nie rewolucją. Obok takich bestsellerów jak sukienka Boof Baf, pojawiły się legginsy, sukienka z peleryną oraz z czterema rękawami. Ja skusiłam się na prostą sukienkę w kolorze bitej śmietany – mniam… Po głowie chodzi mi gruszkowa bombka. Ostrzegam, że ta marka uzależnia. Ale chyba dobrze być uzależnionym od dobrej marki?

Razem z moją przyjaciółką prezentujemy Wearso 
– ja w śmietanowej sukience z nowej kolekcji, Ania w koszulce z sercem z poprzedniej

A to gruszkowa bombka, na którą mam apetyt…

By zobaczyć całą kolekcję Do nothing in Warsaw, kliknij tutaj.

FacebookTwitterPinteresttumblr

2 thoughts on “Do nothing in Warsaw but do come to Wearso!”

  1. Świetna marka – pamiętam kiedy na nią trafiłam, pierwsze sukienki, których niestety nie mogłam zobaczyć na żywo. Odwiedziłam całkiem niedawno i zamówiłam obłędną bluzę. Rzeczy są rewelacyjne w dotyku i mam nadzieję, że dłuugo wytrzymają! A w sklepie cudowna atmosfera;)

Leave a Reply