Soyka na urodziny

Byłam wczoraj na koncercie Stanisława Soyki, zorganizowanym z okazji pierwszych urodzin Delikatesów Esencja (100 lat!). Koncert był wyjątkowy – bardzo kameralny, zaledwie dla kilkudziesięciu gości. Było magicznie…

Ostatni raz byłam na koncercie Soyki w liceum. Siedząc na podłodze gorzowskiego klubu Pod Filarami odebrałam wówczas solidne jazzowe wychowanie. Na przełomie lat 80. i 90. przyjeżdżała tutaj śmietanka polskiego jazzu – Soyka, Yanina Iwański, Ptaszyn Wróblewski. A my – w pierwszych powycieranych dżinsach i martensach – chłonęliśmy ich muzykę, ucząc się słuchać jazzu i bluesa.

I może dlatego, kiedy wczoraj padły pierwsze takty Cudu niepamięci, w oku zakręciła mi się sentymentalna łza. To taki kawałek, który kojarzy mi się z pierwszymi muzycznymi uniesieniami. Jeden z tych, które zapisały się na moim twardym dysku.  Cu-u-u-ud nie-pa-mię-ci skandowała publiczność, w podziale na partie kobiece (te cudne oczywiście) i męskie (naturalnie te dotyczące niepamięci) – zgodnie z zarządzeniem artysty. We wczorajszym repertuarze, optrócz Soykowych evergreenów, były też wiersze Miłosza, Szekspira, Osieckiej, a nawet Szymborskiej. Kiedy Soyka opowiadał o pani Wisławie, otarł łzę z oka. Taką piękną łzę szacunku – od Artysty dla Artysty.

Staszek Soyka Trio w akcji, fot. Monika Motor

Delikatesy zamieniły się na ten wieczór w jazzowy klub, wypełniony rozśpiewaną, pozytywną  energią, która została w powietrzu jeszcze długo po koncercie. Joanna i Piotr, głównodowodzący tym wyjątkowym miejscem, zapowiadają, że to dopiero początek kameralnych koncertów. Trzymam ich za słowo. Zresztą, nie tylko ja. Po koncercie wiele osób pytało o następny. Zważywszy na to, kto zainicjował tradycję delikatesowych koncertów, zapowiada się arcy-ciekawie!

Z Joanną i Piotrem, autorami klimatycznych Delies

PS. Polecam koktajle w Delies – dla tutejszego barmana nie ma życzeń nie do spełnienia!

FacebookTwitterPinteresttumblr

Non solo grigio

Spędziłam uroczy wieczór z projektantami Deni Cler ze Studio Grossi – tworzą je Włoszka Elisabetta Grossi i Holender Henk Fokkema. Przeskakując z angielskiego na włoski rozmawialiśmy o kolorach, inspiracjach, targach designu, energii światowych metropolii i wielu innych tematach, które składają się na to, czym jest moda.

Elisabetta i Henk pracują ze sobą już tyle lat, że zapytani o dokładną liczbę, wymownie się uśmiechają i mówią tylko, że pracują ze sobą nie od wczoraj. Bynajmniej tego po nich nie widać – oboje są pełni energii i młodzieńczego zapału. Henk zdaje się mieć niewyczerpany repertuar tematów – przeskakuje z jednego na drugi, żywo gestykulując. Elisabetta się uśmiecha, przysłuchując się konwersacji po angielsku i tylko od czasu do czasu wtrąca kilka zdań – oczywiście po włosku. Z przyjemnością stwierdzam, że mój włoski nie zardzewiał.

Projektanci poznali się w latach 80-tych, w pracowni Luciano Soprani, tworzącego kolekcje dla takich marek jak Max Mara, czy Gucci. Szybko złapali wspólny język i założyli własne studio, firmując je nazwiskiem Elisabetty. Oprócz kolekcji dla Deni Cler przygotowują też projekty na rynek włoski, szkice dla amerykańskiej firmy Fashion Service, a także są częścią międzynarodowego zespołu projektującego tkaniny (aktualnie siedzą po uszy w zimie 2013/14).

Elisabetta i Henk, jak na prawdziwych projektantów przystało, żyją o kilka sezonów do przodu. Zapytani, czy pamiętają modele z kolekcji Deni Cler jesień/zima 2012/13, która zostanie zaprezentowana dopiero za dwa miesiące, muszą się chwilę skupić. Ale już po chwili jedno przez drugie opowiadają mi o wyjątkowych akcentach kolorystycznych, jakimi przyprawili jesienną kolekcję. Nic tak nie energetyzuje w zimie, jak plama pięknego, głębokiego koloru.

Non solo grigio! (Nie tylko szary) – mówi Elisabetta. Spoglądamy na siebie i wybuchamy śmiechem. Obie mamy na sobie szare topy.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Herrera brings spring to Warsaw

Yesterday Carolina Herrera unveiled their spring/summer collection in Warsaw. It was snowing when I arrived at the CH boutique, so I was pleased to find myself entering the world of color. First, my eye caught the new Mini Matryoshka bags, designed by Carolina Herrera’s daughter. Like sweet candies, they come in 7 different colors, including grass green, canary yellow and pistachio.

Mini Matryoshka eye candy bags (literally)

Right next to the cute totes I saw beautiful silk scarfs. I love scarfs. They are perfect for making a fashion statement. The ones from CH spring collection look like they can make a statement and put you in a good mood!

Mood-lifting scarfs

The summer dresses come in powerful red and fuchsia and simply want to be tried on. Elegant numbers in white, black and navy blue are also available. Ultra feminine colorful designs appear in the cocktail and evening line, offering alternative to classic LBDs.

Being a shoe freak I couldn’t help but notice the beautiful stilettos complementing the summer range. I had a SJP moment carefully examining a pair of glamorous violet sandals. Nothing can beat beautiful shoes. OK, almost nothing. When it gets warmer, I need to come back and try them on.

The shoe to come back for

PS. The event was organized by Bogna Sworowska from BiS! Thank you very much for a lovely time!
FacebookTwitterPinteresttumblr