Bill Cunningham New York

Bill Cunningham New York is one of the most stunning documentaries I have ever seen. One which portrays THE world most famous fashion and street photographer through such a candid lens that during 84 minutes you make friends with him and maybe even fall in love with the guy. I did.

Bill photographing on the streets of Manhattan

The scene which made the most memorable impression on me was when during fashion shows in Paris a young lady was struggling to find Bill’s name on the guest list. Out of nowhere came a guy and let the photographer through, saying – He’s the most important person on Earth. And while it all was happening, Bill was just smiling, as he always is, patiently waiting for his moment, humble.

One of the few remaining artists residing at the New York Artist Studios of Carnegie Hall, a regular at Paris and New York fashion shows (always granted first row seat), a regular contributor to The New York Times, now even with his own On the Street video blog, and the most regular person you can think of. And yet, extraordinary. With such an eye for fashion that one can only be born with, not taught. I think it needs to be done quietly and discreetly. Invisible is the word. – this is how Bill Cunningham defines his own photography. In the digital age it is nice to see Mr Cunningham still shooting on 35mm film and developing pictures at a local studio, before they are scanned and inserted in the newspaper. 

Iris Apfel, former interior designer, fashion icon and one of Bill’s regular subjects

When being awarded the title Chevalier dans l’ordre des Arts et des Lettres by the French Ministry of Culture in 2008, Bill Cunningham said – It’s not work, it’s fun. The movie is fun to watch but is also a great insight into fashion. I cannot recommend it highly enough. A treat for all lovers of fashion and photography.

All pictures sourced from the official ‘Bill Cunningham New York’ site  – click here for downloads.

FacebookTwitterPinteresttumblr

blogowe dbajki : dbaj i pomagaj

Jeszcze kilka dni do Świąt, jeszcze jest czas, by kupić piękny prezent…

Z całego serca polecam “blogowe dbajki” – pięknie ilustrowaną książkę z audiobookiem, zawierającą 19 bajek wybranych w Wielkim Konkursie Blogowych Dbajek, zorganizowanym przez Onet i wydawnictwo dbajki.pl. Głosu do audiobooka użyczyli charytatywnie Dorota Deląg, Marysia Seweryn, Marta Kuligowska, Patrycja Markowska i Maciej Orłoś. Przesłuchałam wszystkie dbajki, przy niejednej zakręciła mi się łza w oku… Cieszę się, że udało mi się namówić Dorotę, by przeczytała jedną z bajek – to mój mały wkład w ten projekt:) Moim wielkim odkryciem tego audiobooka jest Maciej Orłoś, który z ogromnym zaangażowaniem czyta bajki, wcielając się w różne głosy bohaterów. Gorąco polecam!

Blogowe dbajki to proste historie dla najmłodszych i nieco starszych dzieci. Historie, które pomagają dzieciom odnaleźć się w trudnych sytuacjach życiowych, a rodzicom – czerpać inspirację do mądrego wychowywania i nawiązywania głębszych relacji z dziećmi. Razem, dorośli i dzieci, wyruszają w wyobrażony świat, by przeżyć wspólnie przygodę, a także nauczyć się czegoś o innych oraz o sobie. Bajki-dbajki wspierają rozwój psychiczny dziecka, dają mu poczucie bezpieczeństwa, budują zaufanie do innych i wpływają na poczucie własnej wartości. Dziecko czuje się kochane, wie, że ma wokół siebie osoby, które nie zawiodą. Każda bajka dotyczy innego tematu, między innymi rozstania, choroby bliskiej osoby, adaptacji w przedszkolu, oswojenia się z wizytą u lekarza, lęku przed ciemnością, odczuwania inności czy poczucia własnej wartości.

To naprawdę piękna inicjatywa, która powstała w wydawnictwie dbajki.pl, związanym z Fundacją Drabina Rozwoju, zajmującą się pionierską metodą bajkoterapii. Blogowe dbajki można kupić na stronie dbajki.pl oraz w salonach empik i na stronie empik.com. Kupując książkę “blogowe dbajki” wspierasz Dom Samotnej Matki i Dziecka na warszawskiej Pradze-Północ. Gorąco polecam ten piękny i dobry prezent, który ma moc pomagania.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Mokotowska pachnie Świętami…

Wybrałam się na Świąteczny Spacer po Mokotowskiej. Zapraszała sama Ulka Mokotowska, nie wypadało odmówić.

Zajrzałam najpierw do bizuu. Nie miałam wcześniej okazji wpaść do warszawskiego sklepu, choć ten poznański odwiedziłam już kilkakrotnie. Bizuu kojarzy mi się z pudełkiem czekoladek – słodkie są i sukienki i sam sklep. Oprócz sukienek można tutaj kupić akcesoria Decolove oraz – moje dzisiejsze odkrycie – smakowitą biżuterię Chocokate. Jednym słowem, jeśli ktoś chce osłodzić sobie dzień, powinien odwiedzić to miejsce.

Słodki naszyjnik Chocokate

Idąc dalej Koszykową zajrzałam do butiku Orska. Obejrzałam kolekcję Revolt oraz literowe zawieszki – świetny pomysł na świąteczny telegram. Wystarczy kupić odpowiednie litery i ułożyć z nich życzenia. Warto się pospieszyć, bo dowiedziałam się, że gra w litery cieszy się dużym powodzeniem.

Świąteczny telegram: Merry Orska!

Skręcając z Mokotowskiej w Chopina zajrzałam do Horn & More – tutaj znalezienie prezentu graniczy niemal ze 100%-ową pewnością. Tak było i teraz. Od wejścia kusiła zapachami perfumeryjna ściana. Poddałam się bez walki, choć konkurencja była ostra – vis a vis półek z zapachami dumnie prezentowała się biżuteria, a tej w Horn & More nie brakuje.

Perfumeria w butiku Horn & More

Na zakończenie spaceru wpadłam ze świątecznymi życzeniami do Wearso. W sklepiku małe zamieszanie – wpadają klientki i kupują po kilka sukienek! Wieść o Wearso roznosi się błyskawicznie. Wiem, że są już zapisy na kolejne modele. Towar reglamentowany? Wygląda na to, że po Wearso stoi się w kolejce…

Do świątecznych zakupów w Wearso dostaniesz w prezencie drewniane yoyo
Z przyjemnością przespacerowałam się Mokotowską, choć mroźne powietrze zmusiło mnie do założenia czapki. Odkryłam kilka nowości, tu i ówdzie ucięłam sobie miłą pogawędkę, zrobiłam świąteczne zakupy i  – co najważniejsze – w doskonałym humorze wróciłam do domu. Mamy prawdziwą ulicę zakupową w Warszawie – polecam ją wszystkim tym, którzy nie przepadają za atmosferą centrów handlowych. Grudniowy Warsaw Insider prezentuje Mokotowską pod tytułem The best shopping street in Warsaw. It is!
Warsaw Insider: The best shopping street in Warsaw
FacebookTwitterPinteresttumblr

Czwartek pod hasłem fashion

Gosia Baczyńska przewrotnie nawiązuje do piątku trzynastego (Fri 13.08), ale po raz pierwszy miałam okazję odwiedzić jej atelier w czwartek.  Widziałam oczywiście zdjęcia, czytałam o tym miejscu, ale nie miałam okazji tam zajrzeć. To jedna z najpiękniejszych pracowni fashion w Warszawie. Położona w klimatycznym zakątku na Pradze przy ulicy Floriańskiej, w cieniu charakterystycznych wież Kościoła Św. Floriana. Można odnieść wrażenie, że gości udających się do projektantki specjalnie wita Praska Kapela Podwórkowa, zastygła w mosiądzu. Muszę podpowiedzieć Gosi, żeby informowała o tym swoich gości. Chyba, że to już robi:)

Projekty Baczyńskiej kojarzą mi się przede wszystkim z czerwonym dywanem. Dlatego miłym zaskoczeniem było dla mnie odkrycie, że projektuje też rzeczy nie tylko na wielkie wyjścia. Z wieszaka mrugnęła do mnie urocza sukienka w paski. Gdyby nie nadwyrężony budżet świąteczny, kto wie, czy nie zamieszkałaby w mojej szafie.

Ćwiczenia z wyobraźni, czyli Magda po drugiej stronie lustra

Odkryłam też toczki Jennifer Behr, które można kupić u Baczyńskiej. Nie mogłam się powstrzymać, by nie przymierzyć jednego z nich.

Uwielbiam toczki – ten jest przepiękny

Rozpoczęty przystawką u Gosi wieczór fashion miał swoją kontynuację na pokazie nowej kolekcji Dawida Wolińskiego. Tym razem przypadła mi do gustu męska część kolekcji. Casualowa nonszalancja w męskim wydaniu to coś, co bardzo lubię. Podobały mi się dopracowane męskie sylwetki oraz jakość prezentowanych rzeczy – nawet z dalszych rzedów można było dostrzec dobre wykonanie. Pamiętam, jak Dawid mówił mi, że po poprzednim pokazie męska kolekcja sprzedała się “na pniu”. Życzę mu serdecznie, by i teraz tak było.

Finał pokazu wprowadził nas w klimat świątecznej magii. Podczas ostatniego wyjścia modelek zamigotało złotem, a siedzących pod koniec wybiegu gości oprószył sztuczny śnieg.

W pierwszych rzędach zapanowała ogólna radość – ci, którzy znaleźli się pod białym puchem ze śmiechem otrzepywali się ze “śniegu”, zaś ci, którzy siedzieli po drugiej stronie wybiegu, cieszyli się, że ominęła ich akcja odśnieżanie. Z uśmiechem przyglądałam się jednym i drugim, wspominając bardzo ważny dzień w moim życiu, w którym wystąpiłam w sukience projektu Dawida…

FacebookTwitterPinteresttumblr

O tym, że czasem warto dzwonić 15 razy

Jest niewiele sytuacji, w których zrywam się rano z łóżka. Wiedzą o tym ci, którzy mnie znają. Ale dzisiaj wstałam rano jak na skrzydłach, bo dzisiaj Bazgroszyt miał swoją kolejną premierę – tym razem na antenie Dzień Dobry TVN. Dwie z naszych Ambasadorek – Agnieszka Maciąg i Daria Widawska – zgodziły się przyjść do studia i opowiedzieć o rysunkach, które podarowały do Bazgroszytu Gwiazd. Wydobyć rysunki od gwiazd to niełatwa sprawa. Ale nie niemożliwa. To prawda, dzwoniłam do Darii około 15 razy, ale rozgrzeszała mnie świadomość tego, iż robię to w słusznym celu:)

Agnieszka Maciąg i Daria Widawska w rozmowie o Bazgroszycie Gwiazd
fot. East News/Dzień Dobry TVN

Polecam rozmowę Doroty Wellman (narysowała dziewczynkę z pieskiem) z Darią (autorką domku) i Agnieszką (na jej obrazku aniołek i osiołek) – o zaletach rysowania, kredkach, czyli najprostszych zabawkach na świecie i o tym, że to nie ma znaczenia, czy mamy wybitny talent do rysowania. To co ma znaczenie, to poświęcenie trochę czasu dziecku z dala od komputera i elektronicznych zabawek, wspólna zabawa i świadomość, że rysowanie w Bazgroszycie wspiera też inne dzieci. Każda złotówka wydana na Bazgroszyt to złotówka zainwestowana w kredki, które trafią do dzieci ze szkół i przedszkoli, a także dziecięcych ośrodków pomocy, szpitali i hospicjów. Pełna lista miejsc, do których już trafiły kredki znajduje się tutaj.

Ambasadorki Bazgroszytu: Dorota Wellman, Daria Widawska i Agnieszka Maciąg

W listopadzie pisałam o tym, jak w studio Dzień Dobry TVN powstawał ostatni rysunek do Bazgroszytu Gwiazd. Nie mogłam wówczas zdradzić, kto to go narysował. Dzisiaj mogę już powiedzieć, że była to Kasia Zielińska, która tego dnia była w studio na czacie. Choć z łatwością zgodziła się na udział w akcji, niełatwo było jej znaleźć czas na to, by narysować rysunek. Gdy zatem wpadłyśmy na siebie przypadkiem w telewizyjnym studio, Kasia zawołała – “Z nieba mi spadłaś!”, a ja wręczyłam jej szybko kartkę papieru. I tak – na poczekaniu – powstał rysunek Kasi Zielińskiej do Bazgroszytu Gwiazd. W studio Dzień Dobry dzieją się szczęśliwe zbiegi okoliczności:)

 Kasia Zielińska czatuje i rysuje

Jako upadły anioł (bo raczej nie gwiazdka z nieba?), który dzwoni do upadłego – dziękuję pięknie i nieustająco wszystkim naszym Ambasadorom, którzy zgodzili się wziąć udział w akcji i wesprzeć projekt naszej Fundacji. Rok temu o tej porze rozdaliśmy 13 tysięcy kredek. Dzisiaj ta liczba przekroczyła 30 tysięcy. Wierzę, że dzięki Wam ta liczba się zwielokrotni i za rok jeszcze więcej kredek trafi do dzieci w całej Polsce.

PS. Bazgroszyt Gwiazd można kupić na stronie Bazgroszyt.pl oraz w Red Onion. 20 grudnia będzie też sprzedawany podczas konferencji Sukces Pisany Szminką – serdecznie zapraszam!

FacebookTwitterPinteresttumblr

Rysuj z Gwiazdami i podaruj uśmiech dzieciom

Dzisiaj premierę miał drugi Bazgroszyt “Rysuj z Gwiazdami”, czyli edycja limitowana Bazgroszytu z rysunkami gwiazd. Spotkaliśmy się w Red Onion – dorośli zajęli strategiczne pozycje przy kawiarnianym stole, najmłodsi okopali się w kąciku dla dzieci. W atmosferze twórczego rysowania, przedświątecznych zakupów i testowania pierników zdradziliśmy długo ukrywane nazwiska tegorocznych rysowników.

W małym królestwie rysowania

FacebookTwitterPinteresttumblr

Czarodziejka z Wearso

Wczoraj wpadłam do Wearso. To moja trzecia wizyta w tym czarodziejskim miejscu. Czaruje w nim Ola, właścielka i projektantka Wearso. Wyczarowuje piękne rzeczy i rzuca dobry urok na każdego, kto ją odwiedzi. Na mnie rzuciła już od pierwszej wizyty. Pierwszy raz zaczarowała mnie pasją do tego, co robi. Siedziałam zasłuchana, a potem przymierzyłam kilka sukienek. Niestety nie mogłam zdecydować się na kolor. Drugi raz wyczarowała dla mnie piękny t-shirt – jest tak miły w dotyku (bawełna organiczna!), że ilekroć go wkładam, po prostu nie chce mi się go zdejmować pod koniec dnia. Wczorajsza wizyta to dwie sukienki z bambusa. Przyszłam do Oli w czarnej sukience, wyszłam w granatowej. Czary?!

 Przymierzam sukienki pod przyjaznym okiem Oli

Warto wpaść do Wearso. Nie tylko po to, by wyjść w nowej sukience. To miejsce ma dobrą energię. Lubię ten rodzaj ocieplonego minimalizmu panujący w pracowni. Zazdroszczę Oli (pozytywnie oczywiście!), że udało jej się znaleźć tak niesamowite miejsce przy Mokotowskiej – jednej z modniejszych ulic zakupowych Warszawy. Podczas, gdy obok rozkwitają witryny rozmaitych butików, Wearso przycupnęło w piwnicy pod numerem 60. Taki mały organic underground. Pilnuje go biały nosorożec. Jakby powiedział Hugh Grant w filmie Notting Hill: “surreal but nice”.

Czarodziejskiej pracowni pilnuje nosorożec 

Znalazłam to miejsce przypadkiem, szperając w internecie. Choć podobno nie ma przypadków. Polecam Wam, byście tam wpadli przy najbliższej okazji – przypadkiem lub zupełnie celowo.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Lale w mieście, czyli Laloushka pod choinkę

Polecam kolejne miejsce, gdzie można zamówić naprawdę wyjątkowy prezent pod choinkę. Na stronie Laloushka można wybrać lalkę dla siebie lub zamówić ją dla kogoś naprawdę wyjątkowego. Modne laleczki chętnie mieszkają w szafach fashionistek, a w wersji mini pilnują ich torebek jako breloki.

Może Wasze oko zachwyci seksowna Pani Mikołajowa?

Pani Mikołajowa spełniająca świąteczne marzenia

A może zainspiruje Was wybór Laloushek przygotowany przez magazyn Finelife – znajdziecie w nim prawdziwe smaczki!

Vivienne (Westwood) – laureatka MUST HAVE
i Kelly (Rowland), wykonana w prezencie dla artystki

Podpowiadam, że jest szansa na wygranie Laloushki albo oryginalnej laloushkowej bransoletki  w jednym ze świątecznych konkursów. Kto poda hasło Twój Styl przy składaniu zamówienia, wraz z lalką otrzyma ręcznie wykonaną bransoletkę. Kto będzie miał szczęście, może wylosować jeden z 5 breloków w konkursie magazynu Dom & Wnętrze. A kto się pospieszy, może wygrać bransoletkę w konkursie organizowanym przez portal babskie.tv. Good luck!

Konkurs dla czytelniczek TS: na hasło Twój Styl
otrzymasz bransoletkę do każdego zamówienia
Dom & Wnętrze: spróbuj szczęścia i wyślij smsa
– 5 breloków Laloushka czeka na właścicielkę
FacebookTwitterPinteresttumblr

Po prezenty … do Red Onion

Powoli zaczyna się gorączka świątecznej nocy, czyli bożonarodzeniowa pogoń za prezentami. Zamiast biegać po mieście z obłędem w oczach, warto odwiedzić jedno miejsce, gdzie kupowanie upominków  jest po prostu przyjemnością.

W Red Onion znajdziecie nawet to, czego nie szukaliście, a co okaże się strzałem w dziesiątkę! Ja zwykle kupuję tam książki, jak na przykład Fifty Shoes That Changed The World. Sprawia mi ogromną przyjemność posiadanie takich skarbów w mojej domowej biblioteczce. Polecam też przepiękną unikatową biżuterię, która wzbudza powszechny zachwyt. Ostatnio zachwyciły się nią także stylistki stylowego kobiecego magazynu. W dziale dziecięcym rodzice znajdą starannie wybrane książeczki do czytania, zabawki edukacyjne i po prostu piękne przytulanki. I wreszcie – a to nie lada gratka! – w Red Onion można kupić prezenty panom w każdym wieku. A jak wiemy, prezenty dla mężczyzn przysparzają nam na ogół najwięcej dylematów…

Nie bez przyczyny Red Onion króluje w świątecznych poradnikach – prezenty ze sklepu rekomendują m.in. ELLE, ELLE Decorations, Glamour, Men’s Health, Twój Styl, Przekrój, Pani…

Glamour: Poradnik Perfekcjonistki, czyli Alicja w krainie Red Onion

Men’s Health: Komfortowo i stylowo, czyli prezenty dla Niego

ELLE: Jak spełniać marzenia, czyli Robert Kozyra w wersji Xmas

ELLE: Joanna od prezentów, czyli Pani na Red Onion

PS. Uwaga – zakupy w Red Onion można też robić online. A jeśli ktoś wybiera się na zakupy w Warszawie zdecydowanie polecam offline – w nowym sklepie przy ul. Szpitalnej, gdzie po buszowaniu między półkami można się pokrzepić pysznym ciastem i herbatą w miejscowej kawiarence.

FacebookTwitterPinteresttumblr

Róża dla Ani, Ania dla dzieci

Wzruszyła mnie wczorajsza Róża Gali dla Anny Dereszowskiej. Aktorkę wyróżnioną nagrodą specjalną kapituły w uznaniu dla jej działalności charytatywnej. Odbierając nagrodę, Ania powiedziała, że pomoc dzieciom jest dla niej tak naturalną potrzebą, że nawet nie ośmieliła się pomyśleć, że może zostać za to nagrodzona.

Laureaci plebiscytu Róże Gali 2011

Osobiście uważam, że warto nagradzać za pomoc innym. Takie gesty budują świadomość. Sama działam w dwu fundacjach i wiem, że niełatwo jest znaleźć osobom publicznym chwilę wolnego czasu, by zaangażować się w dodatkowy projekt. Tym bardziej trzeba docenić, że to robią. Ania współpracuje z kilkoma organizacjami, m.in.: Fundacją Spełnionych Marzeń, Fundacją Rodzin Adopcyjnych, PCK, wzięła także udział w akcji „Kocham. Nie biję” oraz w ramach projektu „Anny dla Anny” zbierała pieniądze dla Fundacji Anny Dymnej „Mimo wszystko”.

Cieszę się, że mimo tak napiętego kalendarza działań na rzecz dzieci Ania znalazła czas, by zostać Ambasadorką Bazgroszytu. W ubiegłym roku narysowała rysunek do edycji specjalnej – Bazgroszytu Gwiazd. Dzięki niej i innym gwiazdom, które podarowały nam kawałek swojego serca, możemy pomagać dzieciom w całej Polsce i rozdawać kredki. W ubiegłym roku o tej porze rozdaliśmy ponad 13 tysięcy kredek. W ciągu roku ta liczba prawie się potroiła i przekroczyła 30 tysięcy! A już za tydzień premiera nowego Bazgroszytu Gwiazd, z nowymi gwiazdorskimi rysunkami.

Rysunek Ani Dereszowskiej w Bazgroszycie Gwiazd

Idą Święta, to sprzyjający czas, by pochylić się nad potrzebującymi. Dzisiaj miałam bardzo energetyczną, pozytywną rozmowę z inną Ambasadorką Bazgroszytu – Dorotą Deląg. Dorota wprowadziła zwyczaj w gronie swoich bliskich, by zamiast kupowania prezentów pod choinkę, przekazać pieniądze dla tych, którzy naprawdę potrzebują wsparcia – dla dzieci, schronisk dla zwierząt, fundacji i innych osób, które Święta spędzają w mniej komfortowych od nas warunkach. To piękny dobroczynny gest, godny polecenia. Co też czynię.

Przychodzi taki czas w życiu, kiedy naturalnie budzi się w nas potrzeba pomagania innym. Pozdrawiam wszystkich, którzy to robią i tych, którym ta myśl kołacze się po głowie. Niech się zmaterializuje:)

FacebookTwitterPinteresttumblr